Dziennik Gazeta Prawana logo

Ogień był blisko rezydencji filmowych gwiazd

13 października 2007, 13:55
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
To nie były żarty. Ogień był duży i zagrażał wspaniałym posiadłościom koło Los Angeles. Światowa stolica filmu spowita była gęstymi kłębami dymu. Na szczęście nic nikomu się nie stało. Strażacy uratowali też słynny napis "HOLLYWOOD".

W Kalifornii wielkie pożary to żadna nowość. Ale ten nie powstał przez przypadek. Wzgórza Hollywood podpaliło dwóch nastolatków. Amerykańska policja już ich złapała. Odpowiedzą za zniszczenia, jakich dokonał ogień. Na całe szczęście, nie spłonął żaden dom. Strażacy gasili płomienie m.in. wykorzystując specjalne śmigłowce zrzucające wodę.

Ale mieszkańcy amerykańskiej "fabryki snów" nie mogli nie zauważyć ogromnych kłębów dymu unoszących się nad wzgórzami. Ci, którzy mieszkają bliżej słynnego napisu, mieli nawet kłopoty z oddychaniem.

Być może powstanie teraz z tego scenariusz i wkrótce pożar Hollywood będzie można obejrzeć w kinie. Na przykład w filmie z gubernatorem Kalifornii - Arnoldem Schwarzeneggerem - w roli głównej.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj