Dzieciak grasował po australijskim Palmerston od lutego do kwietnia. Wreszcie wpadł w ręce policji. Będzie odpowiadał jak dorosły, bo sędziowie uznali, że może stanąć przed normalnym sądem. Odpowie za włamania i kradzieże. A że samochody do "dziupli" odstawiał sam, to będzie jeszcze skarżony za jazdę bez prawa jazdy.
Grozi mu kilka ładnych lat za kratkami. Na razie sędzia wypuścił go za kaucją.