Rezultaty sondażu publikuje poniedziałkowa prasa. Według ankiety, przeprowadzonej w grudniu 2010 r. na reprezentatywnej próbie 1240 dorosłych, 22 proc. badanych czuje się "w dużym stopniu" Europejczykami, 45 proc. - częściowo, a 32 proc. - wcale.

Od 1 stycznia 2007 r., kiedy kraj stał się członkiem UE, europesymizm zwiększył się lekko - postawę taką deklaruje 45 proc. badanych. Jednak większość Bułgarów, 53 proc., pozostaje optymistami co do europejskiej przyszłości kraju.

Jednocześnie tylko 8 proc. uważa, że ich kraj odniesie korzyści z członkostwa w UE jeszcze w tym roku, 10 proc. spodziewa się ich w następnych 2-3 latach, a 20 proc. w perspektywie 7-10 lat. Według 36 proc. ankietowanych Bułgaria raczej traci na członkostwie w UE.

Obaw bułgarskich władz dotyczących kłopotów z przystąpieniem do strefy Schengen, pierwotnie planowanym na marzec, a następnie odłożonym na później, nie podziela 48 proc. ankietowanych. Nie wiedzą oni po prostu, czym jest system Schengen.

Dla dalszych 40 proc. wejście do strefy jest obojętne, gdyż uważają oni, że dla przeciętnego obywatela nie wynikają z niego żadne konkretne korzyści. Ta grupa ocenia, że sprawa Schengen jest raczej kwestią prestiżową dla władz, wskazującą na pozytywną ocenę ich polityki.

Większość ankietowanych uważa, że przyczyną niskiego stopnia wykorzystania funduszy europejskich (10 proc. według władz bułgarskich, 6 proc. według Brukseli) są: biurokracja, brak ekspertów i niezdolność opracowania projektów. Z kolei 25 proc. jest przeciwnego zdania i uważa, że "Europa szuka powodów, by wstrzymać obiecane pieniądze".