Działacza Greenpeace Tomasza Dziemiańczuka nie ma już w murmańskim
areszcie. Polak wraz z 29 innymi osobami oskarżanymi o chuligański napad
na platformę naftową, na Morzu Barentsa został przewieziony do Sankt
Petersburga.
W mieście nad Newą będzie czekał na kolejne decyzje Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej.
Rosyjscy prokuratorzy nie informują, w jakim kierunku zmierza prowadzone przez nich śledztwo. Niedawno zmienili zarzuty wobec działaczy Greenpeace z piractwa na chuligaństwo. Za to pierwsze przestępstwo Polakowi i jego towarzyszom groziło od 10 do 15 lat łagru. Za chuligaństwo można trafić do kolonii karnej maksymalnie na 7 lat.
- przekonywał podczas jednej z rozpraw sądowych Tomasz Dziemiańczuk. O uwolnienie działaczy Greenpeace apelują także rosyjscy obrońcy praw człowieka.
Kremlowska rada do spraw praw człowieka zwróciła się również do szefa Komitetu Śledczego z wnioskiem o wypuszczenie ekologów z aresztu za kaucją.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło IAR
Powiązane
Zobacz
|