Publicysta Andrew Gray zauważa, że gdy Merkel rozpoczynała 18 lat temu przewodzenie w CDU niektórzy w tej partii uważali, iż "nie jest ona tak naprawdę z ich plemienia". "Zimna protestantka ze wschodnich Niemiec z centrowymi instynktami w partii tradycyjnie zdominowanej przez grających twardo konserwatywnych katolików z zachodu" - opisuje niemiecką kanclerz.

Reklama

Nowa szefowa CDU Annegret Kramp-Karrenbauer nazywana jest "Mini-Merkel", ale równocześnie "jest dużo bardziej tradycyjnym politykiem CDU niż kanclerz" - twierdzi Gray. Wylicza, że jest ona katoliczką, dołączyła do CDU jako nastolatka, sprzeciwia się jednopłciowym małżeństwom i ma ostrzejszą linię wobec migracji niż jej poprzedniczka. Z drugiej strony jest też "zdeklarowaną fanką Merkel" i "ma podobny styl do kanclerz". "Kramp-Karrenbauer, zwana AKK, skutecznie będzie tworzyła przywódczy tandem z Merkel" - ocenia publicysta "Politco", przypominając na polityczne sojusze obecnej i byłej szefowej CDU. Wskazuje, że obecna kanclerz może utrzymać to stanowisko aż do następnych planowych wyborów parlamentarnych w 2021 roku. "Gdyby szefem CDU został (Friedrich) Merz lub (Jens) Spahn, Merkel mogłaby nie być zdolna do pozostania przez dłuższy okres na czele niemieckiego rządu (...)" - spekuluje.

W ocenie Graya zjazd partyjny w Hamburgu pokazał, że w CDU "jest wciąż wielu, którzy podzielają podejście Merkel" mimo że "są mniej głośni niż jej krytycy". "Partia nie tylko wybrała Kramp-Karrenbauer na swoją liderkę, delegaci poparli też nowy oenzetowski pakt migracyjny - porozumienie, która jest atakowane przez prawicowców w Europie" - zauważa.

Jak twierdzi, "gwiazda Merkel teraz blednie, ale świeciła dłużej niż większości". Jeden z delegatów na zjazd wyliczał nawet, że w czasie gdy przewodniczyła ona CDU było trzech papieży, a lokalna drużyna piłkarska z Hamburga (HSV) miała 24 trenerów.

Reklama

Gray zauważa, że podczas wewnątrzchadeckiej kampanii kanclerz "unikała otwartego wspierania AKK, pozwalając jej zebrać poparcie tych, którzy byli zmęczeni kanclerz". Zachowała się inaczej niż przewodniczący Bundestagu i wpływowy chadek Wolfgang Schaeuble, który poparł Merza na kilka dni przed zjazdem i "skończył po przegranej stronie".

W ocenie publicysty "Politico" Merkel i Kramp-Karrenbauer "miały również szczęście", że Merzowi, "utalentowanemu mówcy", nie udało się na zjeździe "wygłosić nokautującej przemowy".

"Wygląda, że Merkel udało się osiągnąć to, z czym niewielu politycznych liderów daje sobie radę - wybrać swoją następczynię i mieć dużo do powiedzenia w kwestii czasu swojego odejścia. To było ryzykowne; nie swobodne czy olśniewające - właśnie takie jak postępowanie kanclerz wobec kryzysu migracyjnego w 2015 roku, problemów strefy euro czy podczas zachwiań obecnego rządu. Ale wystarczyło, by przetrwała. Typowa Merkel" - konkluduje Gray.