Odpowiadając Trumpowi, który w czwartek skrytykował prezydenta Francji Emmanuela Macrona za zwracanie się do Iranu w imieniu USA, Le Drian oświadczył: "Francja wypowiada się na temat Iranu z sposób całkowicie suwerenny. (Francja) mocno angażuje się w (utrzymanie) pokoju i bezpieczeństwa w regionie, angażuje się na rzecz deeskalacji napięć" w regionie Zatoki Perskiej "i nie potrzebuje na to żadnego zezwolenia".

Szef francuskiego MSZ podkreślił w komunikacie, że Francja wierna jest porozumieniu wiedeńskiemu (światowych mocarstw z Iranem z 2015 roku), zapobiegającemu rozprzestrzenianiu broni nuklearnej"; Francja "szanuje swój podpis oraz podobnie jak inne strony porozumienia, z wyjątkiem Stanów Zjednoczonych, zdecydowanie wzywa Iran do powrotu do przestrzegania swoich zobowiązań.

Nasilenie napięć wymaga inicjatyw politycznych w celu odzyskania warunków do dialogu, co prezydent Macron robi w pełnej przejrzystości z naszymi partnerami, przede wszystkim europejskimi sygnatariuszami (umowy nuklearnej). I oczywiście (prezydent Macron) informuje władze amerykańskie - czytamy w komunikacie. - Należy dołożyć wszelkich starań, aby sytuacja konfliktowa nie przerodziła się w niebezpieczną konfrontację".

W czwartek prezydent Trump napisał na Twitterze, że nikt nie jest upoważniony do rozmowy z Iranem w imieniu USA i oskarżył szefa francuskiego państwa o wysyłanie Teheranowi "mylących sygnałów" w związku z możliwymi rozmowami na linii Waszyngton-Teheran.

Iran ma poważne kłopoty finansowe. (Irańczycy) desperacko chcą rozmawiać z USA, ale otrzymują mylące sygnały od wszystkich tych, którzy chcą nas reprezentować, w tym od prezydenta Francji Macrona - napisał prezydent USA. Wiem, że Emmanuel chce dobrze, tak jak wszyscy inni, ale nikt nie będzie wypowiadał się w imieniu Stanów Zjednoczonych oprócz samych Stanów Zjednoczonych.

We wtorek specjalizujący się w sprawach Bliskiego Wschodu waszyngtoński portal Al-Monitor poinformował, powołując się na "dwa źródła zastrzegające anonimowość", że Macron zaprosił prezydenta Iranu Hasana Rowhaniego na szczyt G7, który odbędzie się 24-26 sierpnia w Biarritz we Francji i który mógłby być okazją do spotkania z Trumpem.

Pałac Elizejski formalnie zaprzeczył jednak w rozmowie z AFP, że taka propozycja została złożona.

We wtorek sam Rowhani oświadczył, że Iran jest gotowy negocjować z USA, ale pod warunkiem, że Waszyngton zniesie nałożone na Teheran sankcje, które prezydent Iranu nazwał "gospodarczym terroryzmem". Jak sprecyzował Rowhani, Iran skłonny jest rozmawiać o tym, czy USA są nadal stroną międzynarodowego porozumienia w sprawie irańskiego programu atomowego.

W maju 2018 roku prezydent Trump jednostronnie wycofał swój kraj z tej umowy i przywrócił sankcje na Iran, aby m.in. uniemożliwić mu eksport ropy naftowej i zmusić do negocjacji w sprawie szerszego porozumienia, obejmującego także irański program rakietowy oraz działania Teheranu w regionie.