Odpowiadając Trumpowi, który w czwartek skrytykował prezydenta Francji Emmanuela Macrona za zwracanie się do Iranu w imieniu USA, Le Drian oświadczył: "Francja wypowiada się na temat Iranu z sposób całkowicie suwerenny. (Francja) mocno angażuje się w (utrzymanie) pokoju i bezpieczeństwa w regionie, angażuje się na rzecz deeskalacji napięć" w regionie Zatoki Perskiej "i nie potrzebuje na to żadnego zezwolenia".
Szef francuskiego MSZ podkreślił w komunikacie, że
- czytamy w komunikacie. - Należy dołożyć wszelkich starań, aby sytuacja konfliktowa nie przerodziła się w niebezpieczną konfrontację".
W czwartek prezydent Trump napisał na Twitterze, że nikt nie jest upoważniony do rozmowy z Iranem w imieniu USA i oskarżył szefa francuskiego państwa o wysyłanie Teheranowi "mylących sygnałów" w związku z możliwymi rozmowami na linii Waszyngton-Teheran.
- napisał prezydent USA.
We wtorek specjalizujący się w sprawach Bliskiego Wschodu waszyngtoński portal Al-Monitor poinformował, powołując się na "dwa źródła zastrzegające anonimowość", że Macron zaprosił prezydenta Iranu Hasana Rowhaniego na szczyt G7, który odbędzie się 24-26 sierpnia w Biarritz we Francji i który mógłby być okazją do spotkania z Trumpem.
Pałac Elizejski formalnie zaprzeczył jednak w rozmowie z AFP, że taka propozycja została złożona.
We wtorek sam Rowhani oświadczył, że Iran jest gotowy negocjować z USA, ale pod warunkiem, że Waszyngton zniesie nałożone na Teheran sankcje, które prezydent Iranu nazwał "gospodarczym terroryzmem". Jak sprecyzował Rowhani, Iran skłonny jest rozmawiać o tym, czy USA są nadal stroną międzynarodowego porozumienia w sprawie irańskiego programu atomowego.
W maju 2018 roku prezydent Trump jednostronnie wycofał swój kraj z tej umowy i przywrócił sankcje na Iran, aby m.in. uniemożliwić mu eksport ropy naftowej i zmusić do negocjacji w sprawie szerszego porozumienia, obejmującego także irański program rakietowy oraz działania Teheranu w regionie.