Dziennik Gazeta Prawana logo

Wypłata funduszy unijnych zagrożona. Co nam sprawdzi Bruksela?

18 listopada 2019, 06:04
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Parlament Europejski
Parlament Europejski/Shutterstock
Komisja Europejska zamierza monitorować praworządność kompleksowo – od sądownictwa i walki z korupcją po media. Poznaliśmy szczegóły mechanizmu.

Wymiar sprawiedliwości, system antykorupcyjny, przestrzeganie konstytucji i wolność mediów – te obszary chce kontrolować Komisja Europejska we wszystkich krajach członkowskich. Nowy mechanizm praworządności zapowiedziała szefowa KE Ursula von der Leyen. Bruksela nie będzie brać pod uwagę samych zmian w pojedynczych instytucjach – jak Trybunał Konstytucyjny i Sąd Najwyższy, ale całościowo chce badać funkcjonowanie mechanizmu w poszczególnych krajach. Innymi słowy to, jak różne instytucje państwa patrzą sobie na ręce i się równoważą.

Czy mamy się czego obawiać? Nowa procedura miała być ukłonem w stronę polskiego rządu. Chodziło o to, by praworządność była kontrolowana we wszystkich krajach, po równo. Warszawa wspólnie z Budapesztem chciała jednak, by corocznego przeglądu dokonywały same państwa, a nie Komisja. To stolice miałyby kontrolować siebie nawzajem. Tymczasem będą to robić unijni urzędnicy. Nasze źródło w KE mówi, że nowa procedura będzie ukształtowana na wzór tzw. semestru europejskiego – narzędzia, które służy do oceny stanu gospodarek i finansów publicznych. Przegląd jest opracowywany w ciągu pierwszych sześciu miesięcy, potem kraje członkowskie muszą zrealizować wydane na jego podstawie zalecenia. Jeśli pomimo tego nadal naruszają reguły, może przeciwko nim być wszczęta procedura nadmiernego deficytu. W przypadku praworządności zagrożona będzie wypłata funduszy unijnych.

Nasi rozmówcy w rządzie przekonują jednak, że do tej pory prace nad nowymi mechanizmami kontrolowania praworządności idą po myśli Warszawy. Zgodnie z propozycją, która teraz leży na stole, odcinanie strumienia europejskich pieniędzy będzie możliwe, tylko jeśli Komisja Europejska udowodni bezpośrednie zagrożenie dla interesu finansowego UE. Osoba z bliskiego otoczenia premiera twierdzi, że dowodów na to w Polsce nie ma żadnych i odbiorcy funduszy mogą spać spokojnie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj