Birgit Sippel, rzecznik Grupy S&D, napisała w oświadczeniu przesłanym mediom, że "podążając śladami węgierskiego rządu, polska partia rządząca próbuje wykorzystać pandemię koronawirusa, by dalej podważać demokratyczne standardy i procedury”.

Reklama

"Jarosław Kaczyński i jego partia PiS desperacko chcąc zachować całą władzę w swoich rękach, gotowi nawet zaryzykować zdrowie i bezpieczeństwo współobywateli. Naciskają, aby wybory prezydenckie odbyły się w środku pandemii, zaniedbując wezwania ekspertów ds. zdrowia i całej opozycji, aby ogłosić stan wyjątkowy i legalnie odroczyć wybory. Opinia w Polsce jest zdecydowanie przeciwna wyborom odbywającym się w kontekście pandemii i chce, aby polski rząd zamiast tego skoncentrował się na środkach walki z epidemią i wsparciu dla gospodarki kraju” - napisała.

Jej zdaniem "PiS gra w niebezpieczną i cyniczną grę, która służy tylko jednemu celowi: zwiększeniu szans, że jej kandydat Andrzej Duda pozostanie prezydentem". "Doskonale wiedzą, że nadciągający kryzys gospodarczy i społeczny może zniweczyć szanse Dudy na pozostanie na stanowisku” - stwierdziła.

Juan Fernando López Aguilar, przewodniczący Komisji Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych PE uważa, że obecnie kandydaci opozycji nie mogą prowadzić kampanii.

"Tymczasem prezydent Duda nadal prowadzi kampanię w całym kraju, pojawiając się w mediach kontrolowanych przez PiS. To stawia pod znakiem zapytania legitymację demokratyczną i wiarygodność wyborów przeprowadzonych w takich warunkach. Ponadto przeprowadzenie głosowania korespondencyjnego w kraju liczącym 40 milionów mieszkańców stanowi ogromne wyzwanie logistyczne i narazi tysiące ludzi, w tym pracowników pocztowych i członków komisji wyborczych, na ryzyko zakażenia" - napisał.

Hiszpan wskazał też, że jest to sprzeczne z Kodeksem Dobrej Praktyki Komisji Weneckiej Rady Europy i sprzeczne z decyzją polskiego Trybunału Konstytucyjnego z 2006 r., która zabrania jakichkolwiek zmian w prawie wyborczym sześć miesięcy przed głosowaniem. "Zdrowie i życie polskiego obywatele i minimalne standardy demokratyczne wymagają odroczenia tych wyborów. Czekamy, aby zobaczyć, co teraz zrobi polski Senat” – podsumował.

Wobec stanowiska grupy socjalistów krytyczny jest szef frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów Ryszard Legutko (PiS). Zupełnie mnie nie zaskoczyło. Od dawna stawiam tezę, że Parlament Europejski patologizuje się. To widać szczególnie ostatnio, gdy zaczęła się epidemia i PE został w zasadzie zamknięty. Nic się w nim dzieje, a jedyne sygnały są właśnie tego typu, jak stanowisko grupy socjalistów i demokratów. Priorytetem EPL, socjalistów i liberałów jest to, aby odsunąć od władzy, czy możliwie utrudnić życie obecnym rządom - powiedział.

Legutko wskazał, że takie komunikaty to w czasie pandemii "zachwianie proporcji". Oni nie widzą, co jest ważne w dzisiejszych czasach. Wypowiedź socjalistów jest partyjna i pełna nieprawd. Przykładem jest to, że opozycja nie może prowadzić w Polsce kampanii. Tak naprawdę opozycja cały czas prowadzi kampanię. To raczej strona rządowa nie może, bo jest zajęta innymi rzeczami w tych trudnych czasach - powiedział.

Szef EKR uważa, że nie trafne jest powoływanie się na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, bo socjaliści zapominają o sytuacjach nadzwyczajnych. Obiektywnie, z taką mamy do czynienia. Trudno o bardziej wyjątkową sytuacją, niż właśnie pandemia - zaznaczył.