Unia Europejska od dekady promuje w polityce zagranicznej równość płci. W tym celu co pięć lat przyjmuje "Gender Action Plan". Z propozycją na lata 2021–2025 wyszła w listopadzie Komisja Europejska, a jako konkluzje Rady miały ją poprzeć wszystkie państwa członkowskie. Spór wybuchł o wyrażenie "gender", bo - jak wskazują nasi rozmówcy - w samych konkluzjach pojawia się 27 sformułowań z jego wykorzystaniem, a w całym GAP III w różnych konfiguracjach występuje ponad 200 razy.
Reklama
Już pod koniec listopada polskie Ministerstwo Sprawiedliwości, kierowane przez polityków Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry, oprotestowało treść projektu konkluzji Rady i domagało się, by MSZ zablokowało prace w tym kształcie. Nasi rozmówcy wskazują, że słowo „gender” jest niejasne semantycznie, nie posiada definicji w prawie UE i nie występuje w unijnym prawie pierwotnym, w przeciwieństwie do wyrażenia „equality between men and women”, czyli „równość między mężczyzną i kobietą” (m.in. art. 2 i 3 Traktatu o UE).