Ten konserwatywny dziennik w przeszłości często bronił Trumpa; po wyborach redakcja kilkakrotnie krytykowała Joe Bidena, a w kwestii tego, czy na swoich łamach tytułować przyszłą pierwszą damę Jill Biden "doktorem" czy "Panią" weszła w spór z otoczeniem prezydenta elekta.

Reklama

Po szturmie sympatyków prezydenta Trumpa na Kapitol "WSJ" swój komentarz zaczyna od pochwały amerykańskiej konstytucji, którą nazywa "trwałym fundamentem, chroniącym wolność". W tym tygodniu - w ocenie redakcji - dokument ten "ponownie pokazał swoją wartość".

Powołując się m.in. na konstytucję, Demokraci wzywają obecnie do usunięcia Trumpa ze stanowiska, albo przy udziale rządu w procedurze przewidzianej w 25. poprawce albo przez postawienie i przegłosowanie w obu izbach Kongresu artykułów impeachmentu szefa państwa.

"WSJ" nie ma wątpliwości, że kryje się za tym "partyjna niechęć" do prezydenta. Zarazem przyznaje że działania Trumpa rodzą pytania, których nie należy "niedbale odrzucać".

"Zwięźle podsumowując, w środę przywódca władzy wykonawczej podburzył tłum do przemarszu na władzę ustawodawczą. Wyraźnym celem było zażądanie od Kongresu i wiceprezydenta Mike'a Pence'a odrzucenia elektorów z wystarczającej liczby stanów, aby odmówić Bidenowi zwycięstwa w Kolegium Elektorów. Kiedy niektórzy w tłumie stali się agresywni i zajęli Kapitol, prezydent wahał się i zbyt długo odmawiał ich odwołania" - pisze nowojorska gazeta.

Redakcja ocenia, że takie postępowanie było "zamachem na konstytucyjny proces przekazywania władzy". "Był to również atak na władzę ustawodawczą ze strony władzy wykonawczej (...). Wykracza to poza zwykłą odmowę przyznania się do porażki. Naszym zdaniem przekracza to konstytucyjną linię, której Trump wcześniej nie przekroczył. To nadaje się na impeachment" - uważa "WSJ".

Dziennik pisze, że "prawie od pierwszego dnia urzędowania" Trumpa w 2017 roku Demokraci domagali się "zmiany procesu konstytucyjnego" i pozbawienia prezydenta władzy. "Nie wnosi się (w artykułach impeachmentu) oskarżeń o przestępstwa, których popełnienia się oczekuje lub które nie osiągają poziomu naruszenia konstytucji. Postępowanie (Trumpa) w tym tygodniu to o wiele większe złamanie obowiązków, niż jego niezdarne ukraińskie interwencje w 2019 roku" - przekonuje.

Odrębnym pytaniem jest, "czy postawienie w stan oskarżenia lub przymusowe pozbawienie (prezydenta) stanowiska zgodnie z 25. poprawką leży obecnie w najlepszym interesie kraju". To ostatnie "WSJ" uznaje za "nierozsądne, o ile Trump nie zagrozi innym lekkomyślnym lub niekonstytucyjnym działaniem". Ale w końcu - jak zauważa - "obiecał pomóc" w przekazaniu władzy.

Według "WSJ" pozbawienie Trumpa urzędu na drodze 25. poprawki dałoby mu "więcej powodów do odegrania politycznej ofiary" w przyszłości. Impeachment natomiast "wlałby polityczne paliwo w dogasający żar" jego zwolenników.

Dziennik obawia się, że Demokraci "nie będą zachowywać się odpowiedzialnie ani powściągliwie". Krytykuje pomysły zawierania w artykułach impeachmentu zarzutów obejmujących wcześniejsze lata prezydentury oraz ograniczanie przez nich Republikanom czasu na podejmowanie decyzji.

"Jeśli Trump chce uniknąć ponownego postawienia w stan oskarżenia, najlepszą drogą byłoby wzięcie odpowiedzialności za siebie i rezygnacja. Byłoby to najczystsze rozwiązanie, ponieważ natychmiast przekazałoby obowiązki prezydenta Pence'owi. I dałoby Trumpowi kontrolę nad własnym losem a la Richard Nixon" - czytamy w "WSJ".

Gazeta uważa, że w tym tygodniu Trump "prawdopodobnie zakończył się jako poważna postać polityczna". "Kosztował Republikanów Izbę Republikanów, Biały Dom, a teraz Senat. Co gorsza, zdradził swoich lojalnych zwolenników, okłamując ich w sprawie wyborów i możliwości Kongresu oraz Pence'a do odrzucenia ich rezultatów. Odmówił zaakceptowania podstawowej umowy demokracji, którą jest zaakceptowanie wyniku niezależnie czy się wygra czy przegra" - pisze.

"Dla wszystkich będzie najlepiej, łącznie z nim samym, jeśli cicho odejdzie" - konkluduje "WSJ".