Hołownię spytano w wywiadzie, czy wydarzenia w USA to "wewnętrzna sprawa Stanów Zjednoczonych, jak napisał prezydent Andrzej Duda".

Reklama

To bardzo nieporadny wpis oraz nieporadna i spóźniona reakcja prezydenta Dudy. To, co się dzieje w USA, nie jest wyłącznie wewnętrzną sprawą Stanów Zjednoczonych, to element globalnego procesu, który dzisiaj obserwujemy. Procesu, który pokazuje, co się dzieje, kiedy populizm, narcyzm, zakłamany egotyzm i mitomania zaczynają rządzić polityką i sprawami nas wszystkich, i kiedy próbuje się omijać uświęcone demokratyczne instytucje. I to dzisiaj obserwujemy w klinicznym obrazie w USA - odpowiedział polityk.

Według niego obecnie widzimy "przywództwo i antyprzywództwo". Joe Biden wezwał w stanowczy, jasny, konkretny sposób do uspokojenia sytuacji. I proszę porównać to z histeriami wyprawianymi przez Donalda Trumpa. Atak na Kapitol, na samo serce republiki, był bezprecedensowy. W trakcie zamieszek zginęli ludzie. Musimy mieć świadomość, czym kończy się polaryzowanie, szczucie, napinanie społecznej cięciwy do granic możliwości – to w końcu może strzelić. Obok wyborców dwóch partii, zwolenników dwóch wizji państwa, które stają w szranki, zostaniemy z dwoma plemionami, które są gotowe się pozabijać - ocenił.

Nauczka z amerykańskiej lekcji

Zdaniem Hołowni, "trzeba w mądry sposób pokazać, że z lekcji, którą dzisiaj Ameryka odbiera, wyciągniemy nauczkę", a Polska potrzebuje przywódcy, który stanąłby i powiedział: "słuchajcie, u nas to nie może tak wyglądać, musimy coś zrobić z tym, żeby to tak nie wyglądało, i od jutra siadamy do pracy i do rozmów, żeby to u nas coś takiego nigdy się nie stało".

Reklama

Hołownia podkreślił, że "przywódca w Polsce musi powiedzieć dzisiaj Polakom, że to, że się różnią, jest naturalną sprawą i musimy nauczyć się zarządzania tymi różnicami". Nie możemy dalej próbować za wszelką cenę zwalczać się albo okupować co cztery lub osiem lat, na zmianę jedni drugich, tłumacząc: "dobrze, teraz nasza kolej” i teraz wy będziecie mieli ból, wiadomo jakiej części ciała, bo myśmy go mieli przez osiem poprzednich lat. To nie jest metoda na budowę Polski, nie w XXI wieku i nie w tak turbulentnym świecie - zaznaczył.

Dodał, że po zmianie na stanowisku prezydenta USA "na miejscu polskiej administracji spodziewałby się bardzo jasnych sygnałów na temat praworządności w Polsce, bo praworządność jest zagrożona przez paraautorytarne ciągoty obecnej władzy".

Jakie plany na rok 2021?

Pytany, czego można się spodziewać po Polsce 2050 i Szymonie Hołowni w nowym roku, polityk zapowiedział, że on i jego ugrupowanie będą "w bardzo baczny sposób przyglądać się temu, jak dzisiaj polityka w Polsce jest robiona; powtarzać, wytykać, wskazywać – choćby przy tej sytuacji związanej ze szczepieniami – wszystkie mankamenty Narodowego Programu Szczepień".

W ciągu najbliższych dwóch – trzech tygodni dojdzie do wydarzenia programowego naszego ruchu, gdzie przedstawimy zarys naszego planu, który będzie nosił tytuł: "Wiemy jak". Jeszcze w styczniu spodziewamy się ogłoszeń o kolejnych dołączeniach do naszego ruchu, bardzo zacnych, pracowitych i pochodzących z naszego DNA ludzi. W styczniu na pewno ogłosimy nazwisko bardzo dobrego samorządowca i jednego parlamentarzysty. Być może będzie ich więcej - zapowiedział.

Na pytanie, czy wspólne listy są możliwe w wyborach parlamentarnych Hołownia zaznaczył, że jego zdaniem wybory parlamentarne mogą być przyśpieszone. Wyobrażam sobie blokowanie się w jakichś mniejszych formacjach, typu dwie–trzy frakcje po tej stronie tak, żeby metodę D’Hondta wykorzystać do swojego celu. Takie rzeczy wydają mi się realne, natomiast one nie będą proste. Wymagałoby to też przebudowania tej części sceny politycznej, która znajduje się po stronie opozycji, weryfikacji naturalnych liderów, hegemonów czy jednostek ze skłonnościami do hegemonizacji i nowego poukładania. Z rozmów, które prowadzę z różnymi przedstawicielami strony opozycyjnej, zaznaczam wstępnych rozmów, wynika, że to nie jest niewykonalne - podkreślił Hołownia.