To nieszczęście i ironia, że myszy wywołały pożar, który zabił koty - mówił rzecznik Towarzystwa Humanitarnego z Toronto Ian McConachie. To już pewne, że myszy przegryzły kable elektryczne i wznieciły ogień w schronisku dla zwierząt w kanadyjskiej Oshawie. Żywcem spłonęła setka kotów. Tylko dwa udało się uratować.
Ofiarą płomieni w placówce towarzystwa ochrony zwierząt padły również trzy psy i kilka szczurów, które czekały na nowych właścicieli.
Jak twierdzi policja, najprawdopodobniej zginęły także myszy, które pożar wywołały. Straty szacuje się na 250 tys. dolarów kanadyjskich (prawie 150 tys. euro). Z płomieni udało się uratować dziewięć psów, dwa koty i szczura.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane