Artem ZInczenko był pierwszym rosyjskim agentem - pisze Yahoo! News - którego aresztowały estońskie służby. Zatrzymano go w 2017, a w 2018 wymieniono go z Rosją na estońskiego obywatela. Jednak cztery lata później, w 2022 ZInczenko jeszcze raz przekroczył estońsko-rosyjską granicę. Tym razem, by poprosić o azyl. Estonia początkowo trzymała historię w tajemnicy, jednak teraz władze zdecydowały się ujawnić całą sprawę, co - jak uważa Yahoo! News - będzie upokarzającym ciosem zarówno dla GRU jak i Kremla.

Reklama

Zinczenko odrzucił politykę Putina

Zinczenko tłumaczy portalowi, że zdecydował się na ucieczkę nie tylko przez politykę Kremla, ale także zobaczył, jak humanitarnie go traktowano podczas uwięzienia. Szalę przeważyła też wojna, którą Putin wypowiedział Ukrainie. Ta straszna sytuacja z 24 lutego, to najgorszy scenariusz, który mógł się wydarzyć. Nie tylko dlatego, że na Ukrainie są moi krewni, ale dlatego że giną dziesiątki niewinnych - mówi w rozmowie z portalem. Tłumaczy też, że wybrał Estonię, bo miał już dość totalitarnego reżimu Putina. Zwłaszcza, gdy za krytykę "specjalnej operacji" ludzie zaczęli trafiać w Rosji do aresztów.