Kobieta nie posiadająca duńskiego obywatelstwa w 2018 roku urodziła chłopca w Danii w wyniku rozrodu wspomaganego z wykorzystaniem materiału genetycznego z banku nasienia. Dawcą spermy był Duńczyk.
Matka, która wniosła sprawę do sądu, twierdziła, że jej syn nabył duńskie obywatelstwo na podstawie ustawy o obywatelstwie. Zgodnie z art. 1 dziecko staje się Duńczykiem w chwili urodzenia, jeśli co najmniej jedno z rodziców jest obywatelem tego kraju.
"Dawca nasienia nie jest uważany za ojca"
Sąd Najwyższy orzekł, podobnie jak wcześniej sądy dwóch niższych instancji, że określenie "ojciec" w ustawie o obywatelstwie należy rozumieć jako "ojciec prawny", nie zaś "biologiczny". W wyroku sędziowie powołali się na ustawę o dzieciach, w której stwierdza się, że dawca nasienia co do zasady nie jest uważany za ojca (prawnego) dziecka w przypadku sztucznego zapłodnienia.
Duński Sąd Najwyższy stwierdził również, że odmowa przyznania dziecku Kubanki obywatelstwa Danii nie jest niezgodna z Europejską Konwencją Praw Człowieka, na którą powoływała się skarżąca. Według sądu chłopiec nie jest bezpaństwowcem, posiada obywatelstwo Kuby i w Danii nie jest traktowany inaczej, niż inne dzieci urodzone przez cudzoziemki.
Rozpatrywana od 2020 roku sprawa była precedensem, wywołała w Danii debatę, czy coraz łatwiejszy dostęp do metod sztucznego zapłodnienia może być wykorzystywany przez cudzoziemki do nabycia przez ich dzieci duńskiego obywatelstwa.
Daniel Zyśk
Dziennikarz. W mediach od ćwierć wieku, pamiętający czasy, gdy papierowe gazety były jeszcze czarno-białe. Dziś zachwycony możliwościami, które daje internet. Uważa, że media powinny być jednocześnie i wolne, i szybkie. Oprócz polityki interesują go tematy społeczne i naukowe. Miłośnik gry słów i półsłówek - także w tytułach. W dzienniku.pl od kwietnia 2020 roku. Prywatnie dumny właściciel niebieskiego busika i przyjaciel psa Kluska.