Szaleniec z bronią otworzył ogień do klientów kawiarni i przechodniów w Rotterdamie. Jedna osoba nie żyje, trzy ranne trafiły do szpitala. Dlaczego mężczyzna strzelał - tę zagadkę próbuje wyjaśnić holenderska policja.
Gdy zaczęła się strzelanina, w kawiarni - w której było około setki ludzi - trwał konkurs talentów. Według wstępnych relacji świadków, w lokalu doszło do kłótni. Na razie jednak nie wiadomo, czy strzały były wynikiem sprzeczki.
46-letni mężczyzna najpierw zaczął strzelać do przechodniów, potem do klientów kawiarni. Jedna osoba została ranna w lokalu, trzy zostały postrzelone na ulicy, w tym jedna śmiertelnie. Ofiary to Holendrzy, mieszkańcy Rotterdamu.
Napastnika obezwładnili przechodnie. Do przyjazdu policji mężczyzna leżał na ziemi. Holenderscy mundurowi nie ujawnili jeszcze danych bandyty.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl