Reklama
Reklama
Warszawa
Reklama

Funty, ropa, armia... 7 problemów ze szkocką niepodległością

18 września 2014, 12:18
Na początek najgorętszy problem: waluta. Prosty rachunek ekonomiczny wskazuje, że Szkocja powinna pozostać w unii walutowej z Wlk. Brytanią. W końcu szkocki sektor bankowy jest mocno powiązany z londyńskim City, a dwie trzecie wytwarzanych tutaj towarów i usług trafia do Zjednoczonego Królestwa. Łatwiej i prościej będzie, jeśli przedsiębiorcy po obu stronach najnowszej granicy wciąż będą się rozliczać przy pomocy funta szterlinga. Takie jest zdanie zarówno obecnego premiera Szkocji Alexa Salmonda, jak i zwolenników niepodległości. Na drodze do unii walutowej stoją jednak brytyjscy politycy. Sprzeciwiają się jej zarówno rządzący torysi, jaki i współrządzący liberalni demokraci, a nawet laburzystowska opozycja. Politycy w Londynie argumentują: kryzys w strefie euro pokazał, że unie walutowe są politycznie trudne do utrzymania. Czytaj: jeśli niepodległa Szkocja narozrabia finansowo – np. zadłuży się ponad miarę, tak jak zrobiła to Grecja - rachunek będzie musiało zapłacić Zjednoczone Królestwo. Jeśli Szkoci nie dogadają się z Anglikami w sprawie wspólnej waluty, pozostaje im jeszcze opcja jednostronnego przyjęcia funta szterlinga, czego Londyn nie może im zabronić. Wtedy jednak Bank Anglii planując politykę monetarną nie będzie musiał brać pod uwagę interesów szkockiej gospodarki.
Na początek najgorętszy problem: waluta. Prosty rachunek ekonomiczny wskazuje, że Szkocja powinna pozostać w unii walutowej z Wlk. Brytanią. W końcu szkocki sektor bankowy jest mocno powiązany z londyńskim City, a dwie trzecie wytwarzanych tutaj towarów i usług trafia do Zjednoczonego Królestwa. Łatwiej i prościej będzie, jeśli przedsiębiorcy po obu stronach najnowszej granicy wciąż będą się rozliczać przy pomocy funta szterlinga. Takie jest zdanie zarówno obecnego premiera Szkocji Alexa Salmonda, jak i zwolenników niepodległości. Na drodze do unii walutowej stoją jednak brytyjscy politycy. Sprzeciwiają się jej zarówno rządzący torysi, jaki i współrządzący liberalni demokraci, a nawet laburzystowska opozycja. Politycy w Londynie argumentują: kryzys w strefie euro pokazał, że unie walutowe są politycznie trudne do utrzymania. Czytaj: jeśli niepodległa Szkocja narozrabia finansowo – np. zadłuży się ponad miarę, tak jak zrobiła to Grecja - rachunek będzie musiało zapłacić Zjednoczone Królestwo. Jeśli Szkoci nie dogadają się z Anglikami w sprawie wspólnej waluty, pozostaje im jeszcze opcja jednostronnego przyjęcia funta szterlinga, czego Londyn nie może im zabronić. Wtedy jednak Bank Anglii planując politykę monetarną nie będzie musiał brać pod uwagę interesów szkockiej gospodarki. / Shutterstock
Wielu Szkotów długo czekało na ten dzień. Dzisiaj kraj zadecyduje o tym, czy po setkach lat unii odłączyć się od Zjednoczonego Królestwa. Do urn tłumnie zgłaszają się zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy niepodległości. Szkocka komisja wyborcza poinformowała, że na 5,3 mln mieszkańców do głosowania zarejestrowało się 4,2 mln. Lokale wyborcze czynne są od siódmej i zostaną zamknięte dopiero o 22. Wstępne wyniki dziś wieczorem, ostateczne prawdopodobnie w piątek z rana.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama
Reklama
Tematy:
gospodarka funty Szkoci referendum referendum w Szkocji Wielka Brytania Szkocja Niepodległość Szkocja niepodległa ropa Armia
Reklama

Komentarze (1)

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut. Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów .
  • czytacz lanserski
    2014-09-18 14:00
    Dobry tekst!

    Rzadko w Dzienniku można przeczytać coś wartościowego.
    Jak widać na tym przykładzie, czasem się to udaje.
    0
    zgłoś
Reklama

Zobacz więcej

Reklama