Podczas sobotniej konwencji spodziewane są też wystąpienia: b. szefa SLD, europosła Wojciecha Olejniczaka, europosłanki Joanny Senyszyn oraz obecnego lidera partii, Grzegorza Napieralskiego. Konwencję - podobnie jak poprzednią, która miała miejsce w Warszawie w połowie sierpnia - poprowadzi dwójka młodych kandydatów na posłów: Magdalena Ogórek (dwójka w Rybniku) i Łukasz Naczas (jedynka w Koninie).

Reklama

"Chcielibyśmy pokazać i uświadomić Polakom, że wszystkie bardzo pozytywne zmiany w Polsce następowały dzięki lewicy. To my: nasz premier, prezydent, nasi ministrowie wprowadzali Polskę do Unii Europejskiej. Dziś złożymy Polakom kolejną obietnicę: - tak, jak wcześniej wprowadziliśmy was do UE, tak dziś wprowadzimy UE do Polski" - podkreślił w rozmowie z PAP Napieralski.

"Co to oznacza? Między innymi to, że wszystkie standardy, które obowiązują w Niemczech, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Włoszech, wprowadzimy do naszego kraju. To godna praca, bezpieczne miejsce pracy, edukacja na wysokim poziomie, możliwości rozwoju gospodarczego, innowacyjność, nowe technologie, ale to również rozdział Kościoła od państwa, in vitro" - dodał lider SLD.

Politycy Sojuszu chcą też pokazać, że tylko oni są gwarancją pozytywnych zmian w Polsce. "Kiedy to my współrządziliśmy, Polska naprawdę się zmieniała - to, co miało rosnąć - rosło, to, co miało maleć - malało. Był wzrost gospodarczy, był wzrost płacy dla każdego Polaka, malała inflacja i bezrobocie. To my jesteśmy tą siłą polityczną, która stabilizuje" - przekonuje Napieralski.

Zdaniem Millera (kandyduje do Sejmu z pierwszego miejsca w Gdyni), dobrze się stało, że Sojusz postanowił wreszcie przypomnieć wyborcom o tym, że to właśnie politycy tej partii wprowadzali Polskę do UE. "80 proc. obywateli naszego kraju popiera wejście Polski do UE, natomiast niewielu ludzi zdaje sobie sprawę z roli, jaką SLD tu odegrało. Trudno było mówić o integracji europejskiej bez rządu Leszka Millera i bez mojej roli osobiście. Mojego nazwiska nie wolno było wymieniać w kontekście pozytywnym, więc nie robiono tego" - powiedział b. premier PAP.

W jego opinii, tematyka europejska powinna stać się również jednym z elementów kampanii wyborczej SLD. Zwrócił uwagę, że nasz kraj jest w dalszym ciągu poza strefą euro. "W 2004 roku Polska uczyniła pierwszy krok wstępując do UE, w 2007 roku - drugi krok wchodząc do strefy Schengen. Niestety nie wykonała trzeciego ważnego, a trzeci to przyjęcie wspólnej unijnej waluty - euro" - uważa Miller.

Jak ocenił jednak, Polska nie spełnia obecnie żadnego z kryteriów przystąpienia do strefy euro. "Rząd Donalda Tuska nie przeprowadził do tej pory autentycznej reformy finansów publicznych tak, żeby utrzymać poziom deficytu budżetowego na poziomie 3 proc. My próbowaliśmy realizować +plan Hausnera+, który był ostatnim, kompleksowym planem reformy finansów publicznych. Wtedy ani PiS, ani PO nie chciały poprzeć tej reformy" - zaznaczył b. premier.



Senyszyn ma z kolei zamiar upomnieć się w sobotę o przestrzeganie praw człowieka w Polsce. "My tak bronimy praw człowieka wszędzie, w najdalszych zakątkach świata - ostatnio minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski zwracał się libijskich powstańców, by przestrzegali praw człowieka, apelował do rządu litewskiego, aby przestrzegał praw człowieka, warto jednak przede wszystkim zwrócić się do siebie w tej sprawie" - mówi europosłanka.

Reklama

Zwróciła uwagę, że w tym roku Komitet Praw Człowieka wytknął Polsce m.in. ograniczony dostęp do bezpiecznej aborcji, brak odpowiednich regulacji prawnych dotyczących walki z dyskryminacją ze względu na orientację seksualną, niepełnosprawność, religię czy wiek. Senyszyn przypomniała ponadto, że rząd Tuska - wbrew zapowiedziom - nie wycofał się z tzw. protokołu brytyjskiego, który ogranicza stosowanie w Polsce Karty Praw Podstawowych UE.

Kwaśniewski, który również zabierze głos podczas sobotniej konwencji, do tej pory pojawił się tylko raz na spotkaniu wyborczym SLD - w ubiegłą sobotę wsparł kandydaturę Cezarego Olejniczaka. Olejniczak to brat byłego szefa SLD, który w okręgu sieradzkim startuje do Sejmu z ostatniego miejsca na liście. "Jedynką" jest tam przewodnicząca Partii Kobiet Iwona Piątek. Kilkanaście dni temu były prezydent zadeklarował, że odda swój głos na lidera stołecznej listy Sojuszu, posła Ryszarda Kalisza. Zaoferował też pomoc kilku innym politykom SLD.

"Chętnie wesprę tych kandydatów, wobec których mogę publicznie dać gwarancję. (...) Pomogę Ryszardowi Kaliszowi, Leszkowi Millerowi, Krystynie Łybackiej, Ani Bańkowskiej w Bydgoszczy, Tadeuszowi Iwińskiemu na Warmii i Mazurach" - mówił b. prezydent pod koniec sierpnia w TVN24.

Jak ocenił Napieralski, zaangażowanie Kwaśniewskiego "jest nad wyraz aktywne" podczas tegorocznej kampanii. "Ja się cieszę z tak dużego poparcia byłego prezydenta, który wywodzi się z lewicy, zakładał lewicę i jest po lewej stronie sceny politycznej. To jest naturalne i normalne" - ocenił lider Sojuszu.

Przed czterema laty Kwaśniewski był twarzą kampanii ówczesnej koalicji Lewica i Demokraci (LiD); wystąpił m.in. w dwóch debatach telewizyjnych z Donaldem Tuskiem i Jarosławem Kaczyńskim. W tym roku został głównym doradcą sztabu Sojuszu.