Dziennik Gazeta Prawana logo

Polscy ratownicy nie wylądowali na Haiti

16 stycznia 2010, 10:49
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
54 polskich ratowników nie wylądowało na Haiti, ale w sąsiedniej Dominikanie. Dlaczego? Bo na lotnisku w stolicy Haiti panuje zbyt duży tłok i tamtejsze lotnisko nie jest w stanie przyjąć wszystkich samolotów. Teraz ratownicy mają do pokonania drogą lądową aż 300 kilometrów, a liczy się każda godzina.

Polscy ratownicy, którzy mają nieść pomoc poszkodowanym w wyniku trzęsienia ziemi na Haiti, dotrą do stolicy kraju Port-au-Prince najwcześniej za kilka godzin, popołudniu czasu lokalnego (wieczorem czasu polskiego) - powiedział rzecznik Państwowej Straży Pożarnej Paweł Frątczak.

Specjalny samolot z grupą 54 strażaków z Nowego Sącza, Warszawy, Gdańska, Łodzi i Poznania, który wystartował z wojskowego lotniska w Warszawie w piątek w południe, po 15 godzinach lotu dotarł do stolicy Dominikany Santo Domingo.

Frątczak powiedział, że w chwili obecnej polscy ratownicy - podobnie jak i kilka innych międzynarodowych grup - przygotowują się do wyjazdu z Dominikany do Port-au-Prince. Do przebycia mają około 300 kilometrów.

Podkreślił, że grupa polskich strażaków, wraz ze sprzętem, będzie transportowana do stolicy Haiti wynajętymi od władz Dominikany ciężarówkami, które dodatkowo będą konwojowane przez żołnierzy.

"Zaraz po przyjeździe w godzinach popołudniowych czasu lokalnego otrzymają zadania od sztabu kryzysowego, zostaną przydzielone im sektory i będą podejmować działania" - powiedział Frątczak.

Zaznaczył, że nadal jest sens prowadzenia działań ratowniczych, bo w dalszym ciągu jest kontakt z wieloma zasypanymi osobami. "Wszyscy są bardzo zdeterminowani, by jak najszybciej dotrzeć na miejsce i rozpocząć działania. Nie ma tutaj czasu na odpoczynek" - mówił.

Dodał, że sprzęt logistyczny taki jak np. namioty polscy ratownicy zostawią lokalnej ludności.

Strażacy wyposażeni są w specjalistyczny sprzęt ratowniczy do poszukiwania i uwalniania osób uwięzionych pod gruzami. Są to geofony, kamery wziernikowe i termowizyjne oraz sprzęt mechaniczny i hydrauliczny do odgruzowywania ofiar. Ratownicy mają ze sobą także 10 psów wyszkolonych w poszukiwaniu żywych osób pod gruzami.

"Ratownicy posiadają także sprzęt łączności satelitarnej, prowiant i zaplecze, zapewniające pełną samowystarczalność w zakresie logistycznym do działań zaplanowanych na 6-7 dni" - mówił w piątek Frątczak.

Ciężka Grupa Poszukiwawczo-Ratownicza (GPR) Państwowej Straży Pożarnej to jedna z 11 na całym świecie takich grup z certyfikatem ONZ. Uzyskanie go jest potwierdzeniem wysokiego poziomu wyszkolenia i wyposażenia.

Polską grupę z certyfikatem ONZ tworzą strażacy służący w pięciu krajowych GPR-ach, które są kierowane przede wszystkim do działań w strefach trzęsień ziemi i katastrof budowlanych. Uzyskanie certyfikatu sprawia, że ONZ ma pewność, iż są one technicznie i logistycznie przygotowani do niesienia pomocy w każdym zakątku świata.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj