Dziennik Gazeta Prawana logo

Szpitale powstają jak grzyby po deszczu

18 stycznia 2010, 19:15
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
W Polsce jak grzyby po deszczu powstają prywatne szpitale. W ubiegłym roku powstało aż 19 nowych placówek, a w tym roku zostanie otwartych kilka kolejnych - wynika z danych Ministerstwa Zdrowia. Wśród właścicieli prywatnych szpitali narasta jednak niepokój o przyszłość.

Twierdzą, że szukając oszczędności, NFZ właśnie im najbardziej zmniejsza kontrakty. -- To dyskryminacja -- oburzają się prezesi takich placówek.

Mimo dramatycznej sytuacji w służby zdrowia, szpitali prywatnych przybywa w oszałamiającym tempie. W ubiegłym roku w stolicy powstał m.in. wieloprofilowy szpital Medicover oraz urologiczny Mazovia. W Poznaniu otwarto wielospecjalistyczną placówkę Med-Polonia. W tym roku przybędzie kilka kolejnych.

Z czego wynika ten wysyp szpitali? Zdaniem Roberta Mołdacha, eksperta Konfederacji Pracodawców Polskich i prezesa Med-Polonii, to efekt rządowych zapowiedzi, że na polskim rynku pojawią się ubezpieczenia dodatkowe. Gdyby tak się rzeczywiście stało, wówczas ubezpieczyciele potrzebowaliby solidnych partnerów po stronie szpitali.

-- Kłopot w tym, że z rządowych zapowiedzi zostało niewiele. NFZ ciągle ma monopol, tnie kontrakty prywatnym placówkom. Szczególnie zła sytuacja jest w Małopolsce, gdzie obniżki dla prywatnej służby zdrowia sięgnęły

43 proc. -- mówi Mołdach. Właśnie dlatego -- dodaje -- szpitale obawiają się o przyszłość. Będę zmuszone bardzo graniczyć swoją działalność.

Dr Andrzej Mądrala kilka lat temu założył w Warszawie klinikę okulistyczną. W tym roku planuje otworzyć szpital laryngologiczny w Katowicach. Najnowsze przedsięwzięcie kosztowało go 10 mln zł. -- Program reform, jaki przedstawiła Platforma, dawał nadzieję, że warto brać kredyty i rozwijać działalność, która na całym świecie odnosi sukces finansowy -- tłumaczy. Teraz boi się, że jego nowy szpital może nie dostać kontraktu z NFZ, a przecież musi spłacać raty leasingu i kredytu. -- Zastanawiam się: po co ja to zrobiłem, skoro teraz wszystko mogę stracić? -- pyta dramatycznie dr Mądrala. Jak podkreśla, podobne problemy mają właściciele prywatnych szpitali w całej Polsce.

Niektóre, np. LuxMed, szybko skorygowały swoje plany rozwoju. Jak tłumaczy prezes LuxMedu Anna Rulkiewicz-Kaczyńska, firma przymierzała się do uruchomienia szpitala wieloprofilowego, ale na razie zdecydowała się tylko na chirurgię jednego dnia. -- Wiemy, że jeśli w NFZ jest źle, to w pierwszym rzędzie kontrakty dostaną szpitale publiczne, a nie prywatne. Z kolei pacjentów gotowych zapłacić z własnej kieszeni nie jest jeszcze tak dużo, by z tego utrzymał się duży szpital -- mówi.

Na otwarcie wieloprofilowego szpitala porwał się tylko Medicover.

Otwarta w ubiegłym roku w stolicy placówka liczy: siedem klinik, 180 łóżek, trzy oddziały intensywnej terapii i pięć sal operacyjnych. Za wszystko płacą pacjenci, bo kontraktu z NFZ jak dotąd nie ma.

A co na to Ministerstwo Zdrowia? Jak mówi rzecznik resortu Piotr Olechno, powstawanie coraz to nowych szpitali to dowód, że szpitale prywatne radzą sobie lepiej i "trzeba iść tą drogą". Pytanie o dyskryminację tych placówek przez NFZ pozostawia bez komentarza.

styczeń 2007 roku -- 229

styczeń 2008 -- 249

styczeń 2009 -- 286

styczeń 2010 - 312

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj