Warszawska Prokuratura Okręgowa kończy głośną batalię prawną. Śledczy ostatecznie umorzyli postępowanie przeciwko Lechowi Wałęsie, które ciągnęło się jeszcze od 2017 roku na mocy zarządzenia ówczesnego Prokuratora Generalnego Zbigniewa Ziobry.
Sprawa dotyczyła zeznań byłego prezydentów, w których stanowczo zaprzeczał on, jakoby sporządzał i podpisywał dokumenty z teczki personalnej oraz teczki pracy tajnego współpracownika o pseudonimie "Bolek". Przypomnijmy, że teczki te służby zabezpieczyły w 2016 roku w domu zmarłego generała Czesława Kiszczaka.
Głównym fundamentem wcześniejszych zarzutów była opinia ekspertów z Instytutu Ekspertyz Sądowych im. Jana Sehna w Krakowie. Biegli twierdzili wówczas, że większość podpisów wyszła spod ręki Lecha Wałęsy. Obecnie prowadząca śledztwo prokurator odrzuciła te wnioski, wytykając badaczom poważne błędy metodologiczne.
Okazało się, że biegli dysponowali nieadekwatnym materiałem porównawczym. Porównywali rękopisy z lat 70. i 80. z podpisami pochodzącymi z zupełnie innych okresów, co narusza podstawowe standardy pismograficzne. Jak wyjaśnił zastępca Prokuratora Okręgowego w Warszawie, prok. Wojciech Sitek: Biegli nie dysponowali adekwatnym materiałem porównawczym [...] Prokurator uznała, że nie ma więc żadnych dowodów, by przyjąć ze stuprocentową pewnością, iż materiał porównawczy faktycznie pochodził od Lecha Wałęsy.
Ponadto prokuratura zauważyła, że zestawianie krótkich podpisów z wielostronicowymi dokumentami mija się z celem, bo styl pisania człowieka naturalnie zmienia się w zależności od długości tekstu czy sytuacji.
Służba Bezpieczeństwa fałszowała dokumenty
W toku śledztwa prokuratura wzięła pod lupę także materiały dowodowe z czasów PRL. Liczne zeznania byłych funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa udowodniły bezspornie, że w latach 80. bezpieka celowo fałszowała podpisy Lecha Wałęsy.
Służby preparowały dokumenty i podrabiały charakter pisma przyszłego prezydenta, aby go zdyskredytować w oczach współpracowników oraz Komitetu Noblowskiego i zepsuć jego szanse na otrzymanie Pokojowej Nagrody Nobla. Przez te działania prokuratura nie mogła mieć pewności, czy materiały porównawcze z tamtego okresu w ogóle były autentyczne.
Jedyny świadczący przeciwko Wałęsie świadek, nieżyjący już Edward Graczyk, zmienił zdanie dopiero pod koniec życia, a opinia psychologa wykazała u niego poważne zaburzenia demencyjne i skłonność do konfabulacji.
Finał głośnej sprawy
Prokuratura nie znalazła żadnych solidnych podstaw, by twierdzić, że Lech Wałęsa kłamał podczas przesłuchania w 2016 roku. Co więcej, śledczy przyznali rację obronie, wskazując, że nawet gdyby zeznania były nieprawdziwe, to i tak chroniło je fundamentalne prawo do obrony. Po tym, jak sąd w czerwcu odesłał akta do prokuratury w celu uzupełnienia braków, śledczy podjęli decyzję – całkowicie umorzyli postępowanie.
Olga Skórko, dziennikarka, redaktorka, wydawczyni Dziennik.pl. Studiowała edukację medialną i dziennikarstwo na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Z marką INFOR związana od 2019 r. Pracę rozpoczynała w serwisie Dziennik zajmując się głównie poszukiwaniem i opisywaniem wiadomości z kraju i świata. Wcześniej współpracowała m.in. z Radiem ZET. Aktualnie wydawca serwisu Dziennik.pl.
