Dziennik.pl logo

"Nosił maskę, nikt mu nie pasował". Sąsiedzi o zamachowcy z Krakowa

zamach
Miejsce strzelaniny w Krakowie, zamachowiec zabił 6 osób i 16 ranił/East News
24--letni mężczyzna zastrzelił w Krakowie 6 osób, a 16 ranił. W jego domu rodzinnym policja znalazła ciała trzech osób - rodziców i 21-jednoletniej siostry sprawcy - mieli rany postrzałowe. "On tak się dziwnie zachowywał, nikt mu nie pasował" - mówił na antenie Polsat News jeden z sąsiadów 24-letniego zamachowca

W sobotę po godz. 15 zamaskowany 24-latek wjechał samochodem na Rynek Główny w Krakowie i otworzył ogień do przechodniów, a potem zaczął uciekać. Na skrzyżowaniu z ul. Dietla zderzył się z innym samochodem, po czym wysiadł z pojazdu i strzelał do funkcjonariuszy. Policjanci odpowiedzieli ogniem, postrzelili napastnika i go obezwładnili. Mężczyzna został przewieziony do jednego z krakowskich szpitali. Śmierć poniosło sześć osób, 16 jest rannych - w tym dwóch policjantów.

Nie żyją rodzice zamachowca i jego siostra

W domu zamachowca w Ostrowcu Świętokrzyskim znaleziono ciała trzech osób - dwóch kobiet i mężczyzny. Jak informowała świętokrzyska policja, są to rodzice (ojciec 53 lata, matka 52) oraz siostra sprawcy (21 lat). Na ich ciałach ujawniono obrażenia, które wstępnie oceniono jako rany postrzałowe.

Czyn o charakterze terrorystycznym

Prokurator z małopolskiego wydziału zamiejscowego wszczął śledztwo w sprawie sobotniego zamachu w Krakowie; obejmuje ono m.in. atak na Rynku Głównym w Krakowie, który stanowił przestępstwo o charakterze terrorystycznym oraz zabicie w Ostrowcu Świętokrzyskim trzech osób – poinformowała Prokuratura Krajowa.

Sąsiad o 24-letnim zamachowcy: krzyczał na ludzi

Jeden z sąsiadów 24-latka mówił na antenie Polsat News o sytuacjach, w których miał styczność z zamachowcem. "Chodził do szkoły zawodowej, chyba skończył tokarstwo, czy coś takiego. On tak się dziwnie zachowywał, nikt mu nie pasował. Z balkonu krzyczał na ludzi, policję sprowadzał, że mu samochód porysowali. Policja przyjeżdżała, wyśmiewała się z tego, że nic nie jest zrobione, ojciec krzyczał na ludzi" - relacjonował. "Maski nosił te pandemiczne. Jak było czy lato, czy zima, to chodził w tych maskach. Ale nie, żeby zaczepiał czy coś, to broń Boże, nic" - zaznaczył.

"Ubierał się zawsze w morówki"

"Ubierał się zawsze w morówki. Nosił taką maskę, komin" - mówił inny z sąsiadów. Według dziennikarki Polsat News Ewy Pajuro, ciężko jest o jednoznaczną ocenę zachowań Michała O. na podstawie rozmów z okolicznymi mieszkańcami. "Od jednych słyszymy, że to była spokojna, zwykła, normalna, bardzo sympatyczna rodzina. Od innych słyszymy natomiast, że to byli ludzie, którzy rzucali się w oczy, szczególnie sam sprawca. Słyszymy o jego różnych nietypowych zachowaniach" - mówiła, wymieniając m.in. wspomniane przez sąsiada noszenie maseczek.

 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Beata Zatońska
oprac. Beata Zatońska

Beata Zatońska, dziennikarka, autorka książek, miłośniczka i znawczyni Włoch oraz filmoznawczyni. Współautorka bloga italianki.pl oraz m.in. książki "Zmontowani". W Dziennik.pl zajmuje się tematyką show-biznesową oraz lifestylową.

Zobacz wszystkie artykuły tego autora"Nosił maskę, nikt mu nie pasował". Sąsiedzi o zamachowcy z Krakowa »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj