Nowa moda w kancelariach adwokackich na razie nie ma konsekwencji, bo nie zgłaszają się pokrzywdzeni. Do tej pory tylko jednego oszusta szuka policja w Ciechocinku. A sprawa jest poważna – przed sądem biskupim może występować adwokat, któremu uprawnienia do tego przyznał Kościół. Wszyscy inni chcą tylko wyłudzić pieniądze.
Kancelarie oferują zdezorientowanym ludziom pomoc prawną. Sprowadza się ona do przygotowania kilku pism, a kosztuje kilka tysięcy złotych. Tymczasem taką samą pomoc można uzyskać w kościele. Bezpłatnie!
Do tego ludzie, którzy obiecują załatwienie rozwodu kościelnego często nie znają się na rzeczy. DZIENNIK przypomina np., że tak naprawdę Kościół nie uznaje „rozpadu małżeństwa”, a jedynie rozsądza, czy w ogóle można było je zawrzeć. Czyli nie sprawdza, co działo się z mężem i żoną po ślubie, ale przed. Adwokaci z ogłoszenia zazwyczaj o tym nie wiedzą.
Cóż za sposób na zarobek. Adwokaci w Małopolsce oferują poprowadzenie sprawy przed sądem biskupim i uzyskanie rozwodu kościelnego. Żądają za to do 10 tys. zł. Tymczasem często nie mają do tego uprawnień i nie znają się na prawie kanonicznym. Sprawą zainteresowała się krakowska kuria i ostrzega, że takich osób jest coraz więcej.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Reklama
Reklama
Reklama