Nowa moda w kancelariach adwokackich na razie nie ma konsekwencji, bo nie zgłaszają się pokrzywdzeni. Do tej pory tylko jednego oszusta szuka policja w Ciechocinku. A sprawa jest poważna – przed sądem biskupim może występować adwokat, któremu uprawnienia do tego przyznał Kościół. Wszyscy inni chcą tylko wyłudzić pieniądze.

Kancelarie oferują zdezorientowanym ludziom pomoc prawną. Sprowadza się ona do przygotowania kilku pism, a kosztuje kilka tysięcy złotych. Tymczasem taką samą pomoc można uzyskać w kościele. Bezpłatnie!

Do tego ludzie, którzy obiecują załatwienie rozwodu kościelnego często nie znają się na rzeczy. DZIENNIK przypomina np., że tak naprawdę Kościół nie uznaje „rozpadu małżeństwa”, a jedynie rozsądza, czy w ogóle można było je zawrzeć. Czyli nie sprawdza, co działo się z mężem i żoną po ślubie, ale przed. Adwokaci z ogłoszenia zazwyczaj o tym nie wiedzą.