"Temperatura za oknami nie pozwalała normalnie funkcjonować. Zdarzały się nawet omdlenia" - tłumaczy się Janusz Lach, zastępca dyrektora w śląskim oddziale NFZ. Dyrektor śmie porównywać swoich urzędników z cierpiącymi w szpitalach chorymi ludźmi - oburza się "Fakt".

Nic ich nie jest w stanie wzruszyć. Nawet schorowani ludzie, którzy muszą cieszyć się, gdy dostaną w szpitalu miejsce na korytarzu. Ale 325 urzędników z katowickiego oddziału NFZ nie widzi w tym problemu. Do swojej dyspozycji mają eleganckie biura na prawie 6 tys. metrów kwadratowych. A niedługo będą klimatyzowane.

A co ze szpitalami? Klimatyzacja nie jest im potrzebna - twierdzi dyrektor Lach. "Szpitale na Śląsku mieszczą się w większości w budynkach z cegły, które świetnie izolują od upałów" - mówi.

Tymczasem szpitalom brakuje pieniędzy na leki i sprzęt. "Za ten milion moglibyśmy w końcu kupić mówi nowy tomograf" - wzdycha Andrzej Pióro, zastępca dyrektora w Szpitalu Wojewódzkim w Sosnowcu. Wygląda jednak na to, że pacjenci będą musieli poczekać, aż urzędnicy zaspokoją swoje zachcianki.