Przełom w śledztwie nastąpił kilka tygodni temu, gdy policjanci z Centralnego Biura Śledczego połączyli kilka wątków ze śledztw, dotyczących m.in. kasjera mafii pruszkowskiej "Grafa", zabójstwa warszawskiego radnego Bogdana Tyszkiewicza oraz korupcji warszawskich samorządowców przy kilku przetargach. Efekt przeszedł ich najśmielsze oczekiwania.
"Okazało się, że są bezpośrednie związki między tymi kilkudziesięcioma osobami: urzędnikami, przedsiębiorcami oraz gangsterami i, niestety, policjantami a prokuratorami. Łączyły ich nielegalnie zarabiane pieniądze" - mówi w rozmowie z DZIENNIKIEM prok. Janusz Kaczmarek.
Dojście do tego nie było łatwe. Udało się dzięki skrupulatnej analizie... połączeń telefonicznych z komórek polityków i gangsterów. Tropy prowadzą też do Szwajcarii, gdzie w jednym z banków duża firma budowlana założyła konto i wlała na nie trzy miliony złotych. Z pieniędzy tych miał korzystać jeden z warszawskich polityków.
Za kratki trafiły już pierwsze osoby związane z układem - na przykład wiceprezydent Warszawy Paweł Bujalski, który pełnił tę funkcję kilka lat temu, za czasów Marcina Święcickiego. Ciąży na nim zarzut łapówkarstwa. Prokuratorzy sądzą, że wziął 200 tysięcy złotych za ustawienie przetargu na oznakowanie stołecznych ulic.