Dziennik Gazeta Prawana logo

Roberta Gonerę wykończyła praca

12 października 2007, 16:17
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Robert Gonera wczoraj rano opuścił szpital psychiatryczny w Lublinie. Razem z żoną Karoliną Wolską wrócił do rodzinnego Wrocławia. Aktor po chwilowym załamaniu nerwowym czuje się już lepiej. Przez najbliższe dni będzie wypoczywał. Pod koniec marca wraca na plan filmu "Determinator".
"Robert czuje się już dobrze. Lekarze przepisali mu leki na uspokojenie i pozwolili wrócić do domu. Ma wypoczywać. Rozmawiał wczoraj ze mną mocnym, silnym głosem. Pamiętał wszystko z poprzedniego dnia, ale nie potrafił wytłumaczyć, dlaczego tak się stało. Cały czas przepraszał, że zawiódł, że nie było go na planie, wtedy gdy wszyscy go szukaliśmy" - mówi "Faktowi" Jerzy Mizek, kierownik planu "Determinatora".

We wtorek rano Roberta Gonerę znalazła policja w podlubelskim lesie. Przedstawiał się jako doktor Piotr - bohater serialu, w którym właśnie gra. Mówił bez ładu i składu, zachowywał się dziwnie. Funkcjonariusze wezwali lekarza, który zadecydował o umieszczeniu aktora w szpitalu psychiatrycznym. Tam Gonera spędził noc. Jak się dowiedzieliśmy - miał poważne załamanie nerwowe.

Jerzy Mizek przyznaje, że takie załamania, jak przeszedł Robert Gonera, zdarzają się aktorom bardzo często. "Robert był przeciążony. Od ponad osiemdziesięciu dni nie opuszczał planu. Grał bardzo trudną, wyczerpującą rolę główną. W <Determinatorze> jest lekarzem, którego niszczy mafia. Wykańcza jego ukochaną kobietę, bezlitośnie go prześladuje. Robert chciał zagrać jak najlepiej, brawurowo wczuwał się w swoją rolę, to go wypaliło" - dodaje w rozmowie z "Faktem" Mizek.

Załamanie nerwowe Gonery poruszyło całe środowisko artystyczne. Ilona Łepkowska, scenarzystka, mówi o Robercie, że jest niezwykłym aktorem. Jeżeli podejmuje się jakieś roli, robi to z tak wielkim zaangażowaniem, że przestaje myśleć o swoim zdrowiu, bezpieczeństwie. "Robert, tak jak wszyscy najlepsi aktorzy, pracuje własną wrażliwością, uczuciami, duszą. To jest bardzo trudne do wytrzymania przez dłuższy czas, szczególnie gdy pracuje się w mrocznym, ciężkim projekcie, a taki jest <Determinator>. Nie jesteśmy ze stali, z kamienia" - tłumaczy Ilona Łepkowska.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj