Jak tak dalej pójdzie, przyszli lekarze wiedzę o ludzkiej anatomii będą zdobywać wyłącznie na pacjentach, np. podczas operacji, bo uczelnie medyczne nie mają zwłok do ćwiczeń - pisze DZIENNIK.
Problem rozwiązałyby przepisy, które umożliwiłyby pozyskiwanie zwłok od tzw. osób nieznanych czy bezdomnych. To jednak wymaga zmiany kilku ustaw.
"Wycinamy z preparatów fragment po fragmencie, aż nie zostaje z nich praktycznie nic. Brzmi brutalnie, ale najczęściej nie ma już czego chować" - przyznaje Grzegorz Lisicki, rzecznik Akademii Medycznej w Warszawie. Na 800 studentów medycyny w Warszawie do ćwiczeń przypadają tylko jedne zwłoki. Ciało jest tak "pokrojone", że trudno się na nim wiele nauczyć.
Identyczna sytuacja jest w Gdańsku. Prof. Janusz Moryś, kierownik Zakładu Anatomii i Neurobiologii Akademii Medycznej w Gdańsku uczy studentów anatomii na fragmentach ciał jeszcze z czasów II wojny światowej, mimo że uczelnia dawno temu powinna była pochować te szczątki.
Nie lepiej jest też w Krakowie. "Przyjmę każdą ilość zwłok" - nie owija w bawełnę już na wstępie rozmowy dr Jarosław Zawiliński z Katedry Anatomii Collegium Medicum UJ w Krakowie.
Dlaczego nauka anatomii na prawdziwych zwłokach jest tak ważna?
"Nic nie zastąpi prawdziwego narządu" - tłumaczy prof. Bogdan Ciszek z Zakładu Anatomii Prawidłowej AM w Warszawie i dodaje: "Student, szczególnie przyszły chirurg, musi poznać konsystencję, wagę i kształt ludzkich organów. Musi własną dłonią poczuć różnicę między nerwem a naczyniem. Dzięki temu kiedy jako lekarz stanie przy stole operacyjnym, nie popełni pomyłki..."
"Nie miałem pojęcia, że sytuacja jest aż tak trudna. Jestem lekarzem i nie wyobrażam sobie, aby studenci medycyny zdobywali wiedzę o anatomii człowieka wyłącznie z podręczników" - denerwuje się Jarosław Pinkas, wiceminister zdrowia. Zapowiada, że sprawdzi, jak można pomóc uczelniom. A pomóc można im w jeden sposób: zmieniając restrykcyjne przepisy prawne. Dziś bowiem pozyskanie zwłok od ludzi, którzy nie wyrazili na to zgody za życia, jest wykluczone. Ale i ci, którzy wyrazili na to pisemną zgodę, nie zawsze trafiają do akademii. Pomimo woli donatora, zgodę często bowiem anuluje jego rodzina. Niedawno w Gdańsku po utrwalone w formalinie zwłoki matki zgłosiły się dwie zapłakane córki. Lekarze wydali im ciało.
"Wycinamy z preparatów fragment po fragmencie, aż nie zostaje z nich praktycznie nic. Brzmi brutalnie, ale najczęściej nie ma już czego chować" - przyznaje Grzegorz Lisicki, rzecznik Akademii Medycznej w Warszawie. Na 800 studentów medycyny w Warszawie do ćwiczeń przypadają tylko jedne zwłoki. Ciało jest tak "pokrojone", że trudno się na nim wiele nauczyć.
Identyczna sytuacja jest w Gdańsku. Prof. Janusz Moryś, kierownik Zakładu Anatomii i Neurobiologii Akademii Medycznej w Gdańsku uczy studentów anatomii na fragmentach ciał jeszcze z czasów II wojny światowej, mimo że uczelnia dawno temu powinna była pochować te szczątki.
Nie lepiej jest też w Krakowie. "Przyjmę każdą ilość zwłok" - nie owija w bawełnę już na wstępie rozmowy dr Jarosław Zawiliński z Katedry Anatomii Collegium Medicum UJ w Krakowie.
Dlaczego nauka anatomii na prawdziwych zwłokach jest tak ważna?
"Nic nie zastąpi prawdziwego narządu" - tłumaczy prof. Bogdan Ciszek z Zakładu Anatomii Prawidłowej AM w Warszawie i dodaje: "Student, szczególnie przyszły chirurg, musi poznać konsystencję, wagę i kształt ludzkich organów. Musi własną dłonią poczuć różnicę między nerwem a naczyniem. Dzięki temu kiedy jako lekarz stanie przy stole operacyjnym, nie popełni pomyłki..."
"Nie miałem pojęcia, że sytuacja jest aż tak trudna. Jestem lekarzem i nie wyobrażam sobie, aby studenci medycyny zdobywali wiedzę o anatomii człowieka wyłącznie z podręczników" - denerwuje się Jarosław Pinkas, wiceminister zdrowia. Zapowiada, że sprawdzi, jak można pomóc uczelniom. A pomóc można im w jeden sposób: zmieniając restrykcyjne przepisy prawne. Dziś bowiem pozyskanie zwłok od ludzi, którzy nie wyrazili na to zgody za życia, jest wykluczone. Ale i ci, którzy wyrazili na to pisemną zgodę, nie zawsze trafiają do akademii. Pomimo woli donatora, zgodę często bowiem anuluje jego rodzina. Niedawno w Gdańsku po utrwalone w formalinie zwłoki matki zgłosiły się dwie zapłakane córki. Lekarze wydali im ciało.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|