Styczniowy pożar wybuchł od iskier ze szlifierki, które spadły na stoisko z fajerwerkami. Eksplozja, a potem gwałtowne płomienie zniszczyły dobytek i miejsce pracy sześciu tysięcy ludzi. Szlifierki, która sypała iskrami, używali dwaj mężczyźni remontujący zakład fryzjerski na terenie targowiska. Dostali zarzuty nieumyślnego narażenia zdrowia i życia ludzi.

Na bazarze pracował co trzeci mieszkaniec Słubic. Dziś część z kupców wróciła do pracy na tymczasowym targowisku. Nie ma tam wielkich wygód, ale na pewno jest bezpiecznie - zapewnia władze Słubic. Jednak na odbudowę poprzedniego trzeba będzie jeszcze poczekać, bo to wiąże się z ogromnymi kosztami. Tuż po pożarze straty szacowano na 50 mln złotych. Sama odbudowa targowiska miała kosztować nawet 15 mln złotych.

Bazar w Subicach był jednym z największych przy zachodniej granicy Polski. Na zakupy przyjeżdżają tam przede wszystkim Niemcy.