W środę Trybunał Konstytucyjny rozpoznaje wniosek b. Rzecznika Praw Obywatelskich Janusza Kochanowskiego o uznanie za niekonstytucyjne dekretów Rady Państwa PRL o stanie wojennym z 12 grudnia 1981 r.Uznanie niekonstytucyjności dekretów umożliwiłoby kwestionowanie wyroków i innych decyzji władz (także tych niezwiązanych z polityką), wydanych na podstawie przepisów stanu wojennego oraz ubieganie się o odszkodowania.

Reklama

Trybunał bada sprawę w pełnym składzie pod przewodnictwem prezesa TK Andrzeja Rzeplińskiego; sprawozdawcą jest sędzia Mirosław Granat. Trybunał może badać akty prawne już nieobowiązujące, jeśli wywierają skutki dla fundamentalnych praw człowieka. Gdy w 2008 r. Kochanowski kierował wniosek do TK, mówił, że nigdy nie zbadano konstytucyjności dekretów o stanie wojennym, co powoduje, że pokrzywdzeni przez ówczesne władze mają utrudnione, a niekiedy zamknięte drogi dochodzenia swych praw. Osoby, które wtedy internowano, uwięziono bądź zwalniano z pracy, do dziś ponoszą tego konsekwencje, np. mają niższe emerytury, bo nie mogą udokumentować okresu zatrudnienia lub w owym czasie były bezrobotne - argumentował Kochanowski.

Jak mówił, niezgodność dekretów z konstytucją PRL "nigdy nie budziła wątpliwości", bo Rada Państwa mogła wydawać dekrety jedynie między sesjami Sejmu - tymczasem sesja taka trwała. Dekrety wydane podczas sesji nie mogły być też zatwierdzone przez Sejm, który powinien był usunąć wadliwie wydane dekrety z porządku prawnego - argumentował RPO. Tymczasem w styczniu 1982 r. Sejm zatwierdził dekrety z 12 grudnia.

Zdaniem RPO, dekrety obarczone były też wadą niekonstytucyjności, bo nie zostały należycie ogłoszone. "Dziennik Ustaw", w którym je opublikowano, był drukowany dopiero 17-18 grudnia. Spowodowało to m.in., że w początkowym okresie stanu wojennego sędziowie, którzy orzekali w sprawach z dekretu, posługiwali się maszynopisami dostarczonymi przez posłańca. Stosowanie dekretów w odniesieniu do okresu poprzedzającego ich faktyczne opublikowanie w "DzU" prowadziło do działania prawa wstecz - podkreślał RPO.



Antydatowanie dekretów wyszło na jaw dopiero w 1991 r., choć opozycyjni prawnicy pisali o tym już w latach 80. Pion śledczy IPN chciał stawiać zarzuty prokuratorom i sędziom, którzy oskarżali, skazywali i przedłużali areszty wobec działaczy "Solidarności" między 12 a 16 grudnia, kiedy ten akt prawny - jak dziś wiadomo - jeszcze nie obowiązywał. W 2007 r. Sąd Najwyższy uznał, że sędziowie musieli stosować dekrety, bo sądy PRL nie mogły kontrolować konstytucyjności ustaw, nawet jeśli naruszały one zasadę niedziałania prawa wstecz. Po tej uchwale SN IPN nie mógł stawiać zarzutów za stosowanie dekretów przed 17 grudnia.

W lutym 1992 r. Sejm przyjął uchwałę, że decyzja o stanie wojennym była nielegalna. W październiku 1996 r. Sejm, głosami ówczesnej koalicji rządowej SLD-PSL, umorzył postępowanie wobec osób odpowiedzialnych za jego wprowadzenie i nie zgodził się, by Wojciech Jaruzelski, Czesław Kiszczak ani inni członkowie Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego i Rady Państwa odpowiadali przed Trybunałem Stanu.

W kwietniu 2007 r. pion śledczy IPN z Katowic oskarżył za stan wojenny dziewięć osób - członków władz i Rady Państwa. Od września 2008 r. w Sądzie Okręgowym w Warszawie trwa proces w tej sprawie. Dziś w procesie zostało czworo podsądnych: 87-letni b. szef PZPR, b. premier, b. szef MON i WRON gen. Wojciech Jaruzelski, 85-letni b. szef MSW Czesław Kiszczak, b. szef PZPR 83-letni Stanisław Kania i b. członkini Rady Państwa 81-letnia Eugenia Kempara.

Stan wojenny miał zdławić NSZZ "Solidarność" i zapewnić utrzymanie władzy przez partię komunistyczną. Jego autorzy uzasadniali to niebezpieczeństwem - ich zdaniem - przejęcia władzy przez Solidarność. Stan wojenny miał być "mniejszym złem" wobec rzekomej groźby interwencji wojsk radzieckich. Historycy odrzucają dziś tę tezę.

Reklama

W nocy z 12 na 13 grudnia zatrzymano wielu opozycjonistów; w sumie internowano ok. 10 tys. osób. Wprowadzono godzinę milicyjną. Zmilitaryzowano wybrane przedsiębiorstwa. Zakazano strajków, działalności związkowej i społecznej, zawieszono m.in. wolność druku i zgromadzeń. W sądach wprowadzono tryb doraźny. Opozycjonistów zmuszano do upokarzających "deklaracji lojalności". Członków "S" wyrzucano z pracy; wielu zmuszono do emigracji.

IPN ustalił 56 śmiertelnych ofiar stanu wojennego. Za nieprzestrzeganie postanowień władz groziły surowe kary, aż do kary śmierci włącznie. Według niepełnych danych, na podstawie dekretu o stanie wojennym za działalność opozycyjną aresztowano ponad 3,5 tys. osób. W latach 1981-89 sądy powszechne skazały 1713 osób za działalność opozycyjną. Na podstawie dekretu o stanie wojennym sądy wojskowe skazały zaś 5681 osób. 31 grudnia 1982 r. stan wojenny zawieszono, a 22 lipca 1983 r. odwołano, przy zachowaniu represyjnego ustawodawstwa.