Polskie koleje wyłączają za kilka miesięcy 10 procent swoich wszystkich tras. Polskie Linie Kolejowe szacują, że ma to pozwolić na oszczędności 60-80 milionów złotych rocznie. Oznacza to, że od grudnia 2013 roku zostanie zamkniętych 2 tysiące kilometrów torów na 90-ciu odcinkach w całym kraju. Czasowo zamknięte mają być połączenia przynoszące największe straty. Szacuje się, że utratą pracy zagrożonych będzie około 500 pracowników kolej.Na czasowo wyłączonych odcinkach ma zostać utrzymane minimalne zatrudnienie po to, aby infrastruktura nie została rozkradziona.

Jacek Prześluga, były członek zarządu PKP S.A uważa, że sama decyzja nie jest rzeczą złą. Nie jestem przeciwnikiem racjonalizacji siatki połączeń - mówi. Są trasy, na których nie jeżdżą od dawna ani pociągi pasażerskie ani towarowe. Powinny być być już dawno zlikwidowane - tłumaczy.

Jego zdaniem taką decyzję należało jednak najpierw skonsultować zarówno z samorządami, mieszkańcami jak też z przedsiębiorcami. Może się zdarzyć, że w wyniku zamknięcia linii, zakłady, które opierają swoją działalność na możliwości transportu swych towarów pociągiem, albo będą musiały znaleźć inny sposób transportu, albo zbankrutują - wyjaśnia.