Dziennik Gazeta Prawana logo

Pobił profesora za rozmowę po niemiecku. Sąd: To wymaga surowej reakcji ze strony wymiaru sprawiedliwości

30 czerwca 2017, 18:47
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
sąd sędzia prawo wyrok
sąd sędzia prawo wyrok/Shutterstock
Prawomocny jest już wyrok 10 miesięcy więzienia dla Piotra R., który jesienią zeszłego roku w stołecznym tramwaju pobił profesora UW Jerzego Kochanowskiego za rozmowę po niemiecku z profesorem z Jeny. W piątek stołeczny sąd okręgowy utrzymał taki wyrok sądu I instancji.

Tym samym Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił zarówno apelację złożoną przez pełnomocnika pokrzywdzonego profesora, jak i apelację obrony oskarżonego. - mówiła do skazanego sędzia Joanna Hut w uzasadnieniu piątkowego wyroku.

Sąd okręgowy nie uwzględnił argumentów pełnomocnika pokrzywdzonego, który wnosił o zmianę kwalifikacji czynu - z pobicia na agresję z pobudek dyskryminacyjnych i ksenofobicznych. Zdaniem sądu postępowanie dowodowe w sprawie nie pozwala na przyjęcie bez wątpliwości tego rodzaju motywacji sprawcy.

- oceniła sędzia Hut. Dodała, że z zeznań pokrzywdzonego oraz świadków wynika, iż uwaga sprawcy była skupiona wyłącznie na prof. Kochanowskim, zaś niemiecki profesor towarzyszący pokrzywdzonemu nie stał się celem agresji.

Sąd nie uwzględnił też wniosków obrony oskarżonego o złagodzenie wyroku I instancji. Skazany - na co wskazywała obrona - od początku przyznawał się do winy, wyraził skruchę, przeprosił i zapewniał, że nie jest rasistą. Jednak jak zaznaczyła sędzia Hut okoliczności podnoszone przez obronę zostały wzięte pod uwagę przez sąd I instancji, podobnie jak okoliczności obciążające - więc nie można mówić o

Wyrok Sądu Rejonowego dla Warszawy-Woli w tej sprawie zapadł w połowie marca. Sąd orzekł wtedy też, że skazany musi wypłacić profesorowi 1000 zł nawiązki. Sąd rejonowy wskazywał w marcu, że R. był już wcześniej karany i nie wyciągnął z tego wniosków. - ocenił SR. Zaznaczał, że oskarżony jest osobą zdemoralizowaną, wymaga dłuższej resocjalizacji w warunkach izolacji więziennej.

Do pobicia doszło we wrześniu 2016 r., w tramwaju, którym profesor jechał razem ze swoim kolegą, profesorem z Jeny; rozmawiali po niemiecku. Piotr R. - na co wskazywali świadkowie - był pod wpływem alkoholu. Najpierw zażądał od profesora, żeby przestał mówić po niemiecku, następnie uderzył go głową w twarz. Kochanowski sam sprawę zgłosił policji; trafił do szpitala - rana okolic łuku brwiowego wymagała zszycia. R. został zatrzymany m.in. dzięki policjantowi z Ochoty, który rozpoznał go na jednym ze zdjęć. Okazało się, że był wcześniej kilkukrotnie karany i znany policji m.in. w związku z kradzieżami.

Pokrzywdzony profesor przed sądem rejonowym wnioskował o bardziej wychowawczą karę - uwzględniającą możliwość prac społecznych i skierowanie R. na terapię przeciw agresji oraz działaniom dyskryminacyjnym. Sugerował, że oskarżony mógłby pracować na rzecz cmentarza żydowskiego lub ewangelicko-augsburskiego." - powiedział dziennikarzom po piątkowym orzeczeniu pełnomocnik pokrzywdzonego mec. Arkadiusz Matusiak.

Obserwatorem sprawy byli przedstawiciele Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, którzy popierali wnioski oskarżyciela posiłkowego. - skomentował przedstawiciel HFPC Jarosław Jagura.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj