"Nie rozważam rezygnacji" - napisał w wymianie SMS-ów z dziennikarzem RMF, szef KNF Marek Chrzanowski. Urzędnik dodał tylko, że wraca natychmiast z Singapuru do Polski, by złożyć premierowi wyjaśnienia po dzisiejszej publikacji "Gazety Wyborczej".
Tymczasem według publicystów stanowisko szefa KNF jest nie do obrony i afera skończy się jego dymisją.
Szef KNF jest nie do obrony po tym nagraniu. Intencje Leszka Czarneckiego, problemy Getinu czy Idei, pchanie obligacji GetBacku, to rzecz ważna, ale wtórna jeśli chodzi o urzędnika państwowego na tak wysokim stanowisku i jego wypowiedzi
— Bartek Goduslawski (@BGoduslawski) 13 listopada 2018
KNF w swym oświadczeniu przyznaje, że przewodniczący komisji wskazał Czarneckiemu, którego prawnika mógłby ten zatrudnić. Dla mnie to natychmiastowy wylot pana Chrzanowskiego, bardzo wnikliwe postępowanie i solidna aferka. KNF to nie urząd pracy dla znajomych
— Patryk Słowik (@PatrykSlowik) 13 listopada 2018
Według "GW" z nagrania, którego stenogram Leszek Czarnecki przekazał prokuraturze wraz z zawiadomieniem o przestępstwie, wynika, że Marek Chrzanowski proponował mu następujące przysługi: usunięcie z KNF Zdzisława Sokala – przedstawiciela prezydenta w Komisji i szefa Bankowego Funduszu Gwarancyjnego – bo jest on zwolennikiem przejęcia banków Czarneckiego przez państwo; złagodzenie skutków finansowych zwiększenia tzw. stopy podwyższonego ryzyka (kosztowało to bank ok. 1 mld zł) oraz życzliwe podejście KNF i NBP do planów restrukturyzacji banków Czarneckiego. W zamian bankier miałby zatrudnić prawnika wskazanego przez Chrzanowskiego. Wynagrodzenie – "powiązane z wynikiem banku" – 1 proc. wartości Getin Noble Banku, czyli ok. 40 mln zł.