Ta wypowiedź jest straszna. Ma elementy rasistowskie. To niedopuszczalne, by używać takich sformułowań. Minister Spraw Zagranicznych, wypowiadając takie zdanie, widocznie musiał zrobić to specjalnie - powiedział telewizji wPolsce Mariusz Szpytma, wiceszef IPN. Nie chcę wnikać w intencję, ale mogę powiedzieć, że jeśli izraelski dyplomata nie przeprosi za swoją wypowiedź, nie podejmie refleksji, to ustawia się w rzędzie autorów Protokołu mędrców Syjonu, w rzędzie tych, którzy prowadzili propagandę antyżydowską w Niemczech od 1933 roku. Ustawia się w rzędzie tych, którzy byli wówczas nastawieni na to, aby odhumanizowywać naród żydowski -dodał.

Szpytma powiedział też, że żaden naród nie był poddany takiemu terrorowi, jak Żydzi podczas II wojny światowej. Polacy także byli eksterminowani, ale nie było to w takim zakresie. Nie zmienia to faktu, że jesteśmy ofiarami - dodał. Przypomniał też, że Niemcy bali się, że Polacy będą pomagać Żydom uciec przed Holokaustem, więc wprowadzili za taką pomoc karę śmierci. 

Szpytma uznał też, że takie wypowiedzi, jakie padły podczas szczytu bliskowschodniego, czy ostatnie słowa izraelskich polityków sprawiają, że trzeba wrócić do pomysłu utworzenia w Nowym Jorku Muzeum Polaków Ratujących Żydów w Nowym Jorku. Stwierdził też, że IPN, mówiąc choćby o tworzeniu fałszywych paragwajskich paszportów, przez polskich dyplomatów z Berna (o tej sprawie pierwszy napisał DGP), pokazuje, jak Polacy próbowali nieść Żydom pomoc.