To była scena jak z filmu gangsterskiego. Policjanci w nocy zablokowali drogę, którą skradzionym autem jechali poszukiwani przestępcy. Mundurowi niedaleko Bliżyna w Świętkorzyskiem rozciągnęli kolczatkę, w poprzek jezdni ustawili radiowozy. Gdy ucieknierzy spostrzegli zasadzkę, na hamowanie było już za późno. Próbowali ominąć blokadę, ale rozbili samochód. Wtedy rzucili się do ucieczki.

Dwóch przestępców policjanci ścigali na piechotę, przez prawie pięć kilometrów. I wreszcie ich dopadli. Obaj uciekinierzy są już w areszcie.

Obława na ich trzech kompanów wciąż trwa. Policjanci podejrzewają, że skradzionym autem jechała cała piątka. Dlatego ostrzegają kierowców, by nie zabierali żadnych autostopowiczów. Przestępcy są groźni i mogą być uzbrojeni.

Dwóch następnych opryszków policja dopadła jak kryli się w pustostanach przy trasie nr 7. Wolnością cieszy się na razie już tylko jeden z poszukiwanych. Pewnie jednak wkrótce i on trafi z powrotem za kratki.

Tydzień temu mężczyźni podejrzani o handel narkotykami i "przestępstwa przeciw mieniu" uciekli z komendy w Skarżysku-Kamiennej. Szukało ich ponad 200 policjantów. Jest podejrzenie, że ktoś pomógł im przepiłować kraty w oknie i uciec.

"Jeśli to ktoś z komendy, winni zostaną surowo ukarani" - mówił dziennikowi.pl generał Arkadiusz Pawełczyk, zastępca komendanta głównego policji.