Małoletni Jack trafił do pogotowia opiekuńczego we wtorek 21 kwietnia br. w związku z zatrzymaniem jego ojca Sama S. przez policjantów Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku. Mężczyzna był poszukiwany Europejskim Nakazem Aresztowania przez szwedzki wymiar sprawiedliwości w związku z podejrzeniem porwania rodzicielskiego syna.
Sam S. wyjechał z synem do Polski, bo nie zgadza się z postępowaniem szwedzkiej opieki społecznej. Chłopiec w ub.r. został umieszczony w tzw. rodzinie dyżurnej, a on nie może odzyskać dziecka, choć nie odebrano mu praw rodzicielskich.
powiedział PAP Sam S.
Mężczyzna twierdzi, że jego syn w rodzinie dyżurnej doświadczał przemocy, a lokalna policja umarzała jego zgłoszenia. Dlatego zdecydował się zabrać dziecko i wyjechać do Polski. Tu ma przyrzeczoną pracę i chciałby na stałe zamieszkać z synem.
Po zatrzymaniu Sama S. Sąd Rejonowy w Gdańsku zdecydował o umieszczeniu chłopca w placówce opiekuńczej. Równolegle odbywała się sprawa ws. nakazu aresztowania, ale sąd karny nie zdecydował się na areszt.
powiedział PAP rzecznik prasowy SO w Gdańsku Łukasz Zioła.
Od tego czasu Sam S. walczy o odzyskanie syna.
Pełnomocniczka Szweda Julia Majkowska powiedziała PAP, że rozłąka z tatą jest dla dziecka coraz trudniejsza
- dodała Majkowska.
Do sprawy przed Sądem Rejonowym ws. chłopca włączył się Rzecznik Praw Dziecka Mikołaj Pawlak.
- powiedział PAP sędzia Zioła.
Sędzia Zioła dodał, że decyzja Sądu Rodzinnego odnośnie wniosku RPD zostanie podjęta niezwłocznie po usunięciu przez RPD braków formalnych pisma procesowego z dnia 23 kwietnia br., zawierającego wniosek o zmianę udzielonego zabezpieczenia.
Radca prawna Julia Majkowska czeka na termin posiedzenia sądu.
- tłumaczyła PAP prawniczka.
Rzecznik sądu Łukasz Zioła dodał, że sprawa nadal pozostaje w toku.
- dodał sędzia Zioła.
W środę akta sprawy w gdańskim sądzie przeglądał Rzecznik Praw Dziecka Mikołaj Pawlak.
- powiedział PAP
Jak dowiedziała się PAP, w środę Sam K. wysłał do Urzędu ds. Cudzoziemców wniosek o azyl w Polsce.
- dodał w rozmowie z PAP Pawlak.
Rzecznik Praw Dziecka uważa, że "w tej sprawie mamy do czynienia z dziwnymi ruchami sądu rejonowego, który z pominięciem organów centralnych zajmujących się pośrednictwem w kontaktach międzynarodowych, kontaktuje się bezpośrednio ze szwedzkimi urzędnikami socjalnymi".
- powiedział PAP Rzecznik Praw Dziecka.