Prokurator Generalny wniósł kasację do Sądu Najwyższego od wyroku Sądu Apelacyjnego w Gdańsku, który obniżył karę wobec młodego mężczyzny, który rzucając prawie kilogramowym kamieniem w grupę bawiących się dzieci trafił jedno z nich. 3-latek doznał złamania czaszki. Zgodnie z wyrokiem sądu apelacyjnego mężczyznę skazano na rok pozbawienia wolności w zawieszeni na 5 lat.
- informuje Prokuratura Krajowa.
Zdaniem prokuratury spowodowało to ciężki uszczerbek na zdrowiu dziecka w postaci choroby zagrażającej jego życiu w rozumieniu art. 156 par. 1 pkt 2 kk, oraz spowodowało bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia, a także niebezpieczeństwo w postaci nastąpienia skutku z art. 156 par. 1 pkt 2 kodeksu karnego.
Prokurator uznał, że na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu zostały narażone również pozostałe dzieci.
Jak zaznacza Prokuratura Krajowa Sąd Okręgowy w Gdańsku wyrokiem z dnia 3 grudnia 2018 roku uznał, oskarżonego za winnego zaistnienia opisanego zdarzenia, przy czym uznał, że oskarżony nie godził się i nie chciał spowodować tych obrażeń.
- informuje prokuratura.
Podkreśla, że z tym wyrokiem nie zgodził się prokurator, apelację wniósł również obrońca oskarżonego.
- ocenia Prokuratura Krajowa.
Jak dodaje Sąd Apelacyjny w Gdańsku wyrokiem z dnia 17 czerwca 2019 roku zmienił zaskarżony wyrok obniżając orzeczona karę pozbawienia wolności do roku i warunkowo zawiesił jej wykonanie na okres 5 lat próby, podczas której oskarżony miałby pozostać pod dozorem kuratora.
Zasądzone zadośćuczynienie podwyższył natomiast do kwoty 50 tys. zł. - informuje PK.
Z wyrokiem tym nie zgodził się Zbigniew Ziobro, w którego imieniu kasację na niekorzyść skazanego do Sądu Najwyższego złożył zastępca prokuratora generalnego prok. Robert Hernand.
- zaznacza PK.
Prokuratura podkreśla również, że sąd odwoławczy zaakceptował i powtórzył błędną ocenę materiału dowodowego dokonaną przez sąd okręgowy. - napisano w komunikacie PK.
Zdaniem prokuratury "sąd pominął jednocześnie dowody wskazujące na umyślność i motywację podjętego przez sprawcę działania, wynikające z zeznań świadków oraz okoliczności przedmiotowych takich jak wielkość i waga kamienia, czy siła rzutu w kierunku czwórki dzieci".
Jak dodano, doprowadziło to do uznania, że "oskarżony rzucając kamieniem w kierunku grupki dzieci, nie celował w nie, a jego działanie nie było zamierzone, co w konsekwencji spowodowało przyjęcie kwalifikacji prawnej przewidującej łagodniejsze zagrożenie, a nie jak wnioskował prokurator zbrodni".
Hernand zaznaczył również, że materiał dowodowy zgromadzony w sprawie wskazuje, iż rzut kamieniem wykonany przez oskarżonego był celowy, a sprawca wiedział, że na sąsiednim podwórku znajduje się grupka dzieci.
- napisano w komunikacie.
Zdaniem prokuratury mężczyzna więc "co najmniej przewidywał i godził się na wystąpienie realnej możliwości zaistnienia przestępnego skutku w postaci ciężkiego uszczerbku na zdrowiu którejkolwiek z osób", która znalazła się na linii rzutu kamieniem.
Zastępca prokuratora generalnego wniósł o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi Apelacyjnemu w Gdańsku.