Dziennik Gazeta Prawana logo

Wacik zabił małego Kubusia

4 lipca 2008, 01:12
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Wacik zabił małego Kubusia
Inne
To miał być prosty zabieg. Lekarze ze szpitala dziecięcego w Krakowie zszyli Kubusiowi wargę. Jak więc to możliwe, że trzy miesiące później dziecko zmarło? - zastanawia się "Fakt". Czy to wina tamponu, który znaleziono w jego gardle?

Horror zaczął się niespełna dobę po operacji. 9-miesięczny chłopczyk z trudem łapał oddech, a jego ciałkiem zaczęły wstrząsać konwulsje. Oddech niemowlęciu udało się przywrócić dopiero po tym, gdy z jego gardełka usunięto wacik wepchnięty tam prawdopodobnie podczas operacji zszywania wargi!

Niedotlenienie mózgu spowodowało jednak potworne komplikacje. Po trzech miesiącach od feralnej operacji chłopczyk zmarł. To, czy tampon pozostawił w buzi dziecka któryś z chirurgów, bada teraz krakowska prokuratura.

"Boże, dlaczego zmarł mój synek? Lekarze nic mi nie powiedzieli. Powtarzali tylko, że to komplikacje po zabiegu" - rozpacza Renata Nalepka, mama Kuby.

Kuba Nalepka urodził się z rozszczepieniem lewej strony podniebienia. Kiedy miał dziewięć miesięcy przeszedł prosty zabieg zszywania wargi. "Na drugi dzień po operacji przyjechałam, a Kubusia nie ma na sali. Nogi się pode mną ugięły. Pielęgniarki nic nie chciały powiedzieć, tylko kazały skontaktować się z lekarzem" - te chwile wciąż stają przed oczami pani Renaty. "Lekarz oznajmił, że doszło do zatrzymania akcji serca" - dodaje przez łzy. Po reanimacji chłopczyk leżał nieprzytomny przez tydzień.

"Gdy go brałam na ręce, to był jak kłoda, sztywny, nie ruszał rękami ani nogami. A zanim poszedł na zabieg, już siadał, był radosny" - łzy znów leją się po twarzy pogrążonej w rozpaczy matki.

Dopiero po kilku tygodniach dziecko mogło wrócić do domu. Potem jeszcze dwa razy trafiało do szpitala. Raz z objawami padaczki. Po trzech miesiącach od feralnego zabiegu Kubuś zmarł. Na rękach matki...

Sekcja zwłok wykazała, że bezpośrednią przyczyną śmierci była niewydolność krążenia. Do prokuratury wpłynęło jednak anonimowe zawiadomienie jednego z lekarzy będących przy reanimacji Kubusia o pozostawionym w jego gardle waciku. Rozpoczęły się przesłuchania pielęgniarek i chirurgów. Wszyscy potwierdzili, że w buzi dziecka odkryto tampon.

"Byłem przesłuchiwany jako świadek, ale nikomu nie postawiono zarzutów. Gazik, który znaleziono u dziecka, nie był gazikiem operacyjnym" - zapewnia szef zespołu operającego Kubusia, Jan Skirpan.

Skąd więc w buźce malucha znalazł się tampon, przez który Kubuś zaczął się dusić? To jak najszybciej musi wyjaśnić prokurator. "Muszę wiedzieć, dlaczego mój pogodny, wesoły synek zmarł zaraz po prostym zabiegu" - domaga się mama Kuby.

f_1_0607_b_101381a_346395.jpg
„Gdy go brałam na ręce, to był jak kłoda”
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj