Chodzi o serię artykułów, w których sugerowano, że Tysiąc jest niedoszłą morderczynią, bo walczyła o prawo do aborcji. Kobieta chciała usunąć ciążę, bo urodzenie dziecka groziło jej nawet utratą wzroku.

Na brak możliwości wyegzekwowania należnego jej prawa Tysiąc poskarżyła się do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. I wygrała. Polski rząd miał wypłacić jej 25 tys. euro odszkodowania.

Po wyroku Trybunału ks. Marek Gancarczyk pisał w "Gościu Niedzielnym": "Żyjemy w świecie, w którym mama otrzymuje nagrodę za to, że bardzo chciała zabić swoje dziecko, ale jej nie pozwolono. To odszkodowanie będzie pochodzić z budżetu państwa, a więc z naszych podatków". Sędziów Trybunału, "którzy wydali tak nieprawdopodobny wyrok", ks. Gancarczyk porównał do zbrodniarzy hitlerowskich z Auschwitz - doktora Mengele i Rudolfa Hoessa, którzy "po godzinach pracy, uśmiechnięci i zrelaksowani", wyjeżdżają odpocząć.