W poniedziałek Politechnika Warszawska poinformowała, że jej rektor prof. Krzysztof Zaremba wezwał Komendanta Stołecznego Policji do wyjaśnień w związku z wkroczeniem funkcjonariuszy na teren uczelni podczas sobotniego protestu Strajku Kobiet. Według władz uczelni incydent miał charakter "nieuprawnionego wtargnięcia" i aktu "naruszenia autonomii" nienotowanego od "wielu dekad".

Reklama

W środę na stronie internetowej warszawskiej policji opublikowano pismo, które komendant przekazał rektorowi PW. Nadinsp. Dobrodziej zauważył w nim, że wejście funkcjonariuszy na teren PW spotkało się "z wieloma komentarzami publicystów, dziennikarzy, przedstawicieli życia politycznego, społecznego, a także naukowego w naszym kraju".

Na wstępie pisma komendant zapewnił rektora, że działania policji "nie były w żadnym zakresie skierowane przeciw społeczności akademickiej, ani autonomii Politechniki Warszawskiej". Autorzy przeważającej części wypowiedzi dotyczących tego zdarzenia całkowicie pomijają tę bardzo istotną kwestię. Stołeczna policja od lat utrzymuje dobre relacje z Politechniką Warszawską, poparte wzajemnym szacunkiem i wieloma płaszczyznami udanej współpracy - napisał.

"Wierzę, że ten jednostkowy incydent nie położy się cieniem na nasze relacje"

Nie zmienia to oczywiście faktu, że doszło do sytuacji, która nie powinna mieć miejsca. Chciałbym złożyć na ręce Pana Rektora wyrazy ubolewania z tego powodu - podkreślił nadinsp. Dobrodziej.

Komendant zaznaczył ponadto, że policjanci, którzy dostali się na teren uczelni, "opuścili go niezwłocznie po tym, gdy zostali poinformowani o fakcie przebywania w jej obrębie".

Wierzę, że ten jednostkowy incydent nie położy się cieniem na nasze relacje. Ze swojej strony zapewniam o stałej gotowości do udzielenia wszechstronnego wsparcia kierowanej przez Pana Profesora uczelni w zakresie, który uzna ona za stosowny - napisał do rektora szef KSP.

Sobotni marsz w ramach protestu "Strajku Kobiet" ruszył z ronda Dmowskiego w kierunku placu Konstytucji, dalej placu Zbawiciela, placu Unii Lubelskiej i siedziby MSWiA. Na trasie, ustalanej spontanicznie, przejście blokowali policjanci, wzywając protestujących do rozejścia się i informując, że zgromadzenie jest nielegalne. Protestujący wskutek tych działań się rozproszyli. Miejscami funkcjonariusze otaczali ich kordonem celem wylegitymowania. Policjanci na teren PW wbiegli w czasie działań, gdy gonili uciekających demonstrantów.