Kiedy media obiegła informacja o wycofaniu emisji "Białego dmuchawca" w TVP, pojawiły się głosy, że Jacek Kurski zastosował wobec twórców odpowiedzialność zbiorową. Prezes twierdzi, że jest przeciwnikiem tak radykalnych rozwiązań, w tym konkretnym przypadku nie miał jednak wyjścia:

Nie chcemy odpowiedzialności zbiorowej. To była bardzo bolesna dla mnie decyzja o zdjęciu zaplanowanego na kwiecień spektaklu „Biały dmuchawiec”, ponieważ pani Wyszyńska gra tam główną rolę. W dodatku chodzi o kwiecień, czyli miesiąc papieski.Jeżeli się komuś myli Telewizja Publiczna z domem publicznym, to jako prezes muszę go z tego błędu wyprowadzić. Ja tego rodzaju akcji nie popieram i nigdy bym się na nie nie zgodził, ale jeżeli już, to można je sobie robić za prywatne pieniądze w eksperymentalnych teatrach, a nie za publiczne pieniądze. Nie ma zgody na to by w Telewizji Publicznej poniżać największe świętości Polaków.

Kurski zapewnia w rozmowie z dziennik.pl, że Telewizja Polska ma zamiar złożyć pozostałym twórcom spektaklu "Biały dmuchawiec" propozycję współpracy:

Nie chcę, by było tak, że jeśli pani Wyszyńska gdzieś zagrała, to cały spektakl zostaje skasowany. Wydaje mi się, że ciekawą propozycję dla autorów i producentów tego spektaklu będzie miała dyrekcja programowa TVP2. Chcemy tego spektaklu ale w nowej obsadzie roli głównej. Nie chcemy, by dzieło aktorów, którzy tam grają zostało zmarnowane, natomiast w tym momencie wyemitowanie tego spektaklu z rolą główną w wykonaniu pani Wyszyńskiej byłoby wypowiedzeniem się po jej stronie w sporze, który jest przez nią nie do wygrania.