Dziennik Gazeta Prawana logo

Polska wytrzyma tylko dwa tygodnie? Generałowie wściekli po słowach szefa BBN

28 marca 2025, 06:56
[aktualizacja 28 marca 2025, 07:35]
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Wojsko, plskie, POLSKA
Polska wytrzyma tylko dwa tygodnie? Generałowie wściekli po słowach szefa BBN/shutterstock
Wypowiedź generała Dariusza Łukowskiego, szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego, odbiła się szerokim echem w mediach i środowisku wojskowym. Podczas rozmowy w Polsat News stwierdził, że Polska byłaby w stanie samodzielnie bronić się przez tydzień lub dwa, zależnie od intensywności działań zbrojnych. Wywołało to natychmiastową reakcję byłych dowódców i ekspertów wojskowych.

Szef BBN zapytany w Polsacie o scenariusz potencjalnego ataku, wskazał na zagrożenia ze strony obwodu królewieckiego i Białorusi. Myślę, że w zależności od sposobu prowadzenia tej walki, ta obrona mogła być prowadzona przez tydzień lub dwa przy dzisiejszym poziomie zapasów – powiedział Łukowski.

Ta wypowiedź natychmiast wzbudziła niepokój i sprowokowała pytania o rzeczywistą gotowość obronną Polski. Redakcja "Faktu" poprosiła o komentarz doświadczonych wojskowych. Ich opinie nie pozostawiają złudzeń – ocena szefa BBN została uznana za nietrafioną i szkodliwą.

Polska wytrzyma tylko dwa tygodnie? Generałowie wściekli po słowach szefa BBN

Jednym z krytyków wypowiedzi generała Łukowskiego jest generał Waldemar Skrzypczak, były dowódca Wojsk Lądowych. Jego zdaniem scenariusz przedstawiony przez szefa BBN jest oderwany od realiów planowania wojskowego. Scenariusz zagrożenia przedstawiony przez gen. Łukowskiego nie ma uzasadnienia operacyjnego – stwierdził wprost.

Jego zdaniem tak poważne oceny powinien formułować ktoś z przygotowaniem na poziomie strategiczno-operacyjnym. Skrzypczak podważył również samą wizję nagłego, niespodziewanego ataku.

Zwrócił uwagę, że potencjalna wojna z Rosją nie wydarzy się z dnia na dzień. Wojska przeciwnika nie pojawią się nagle na granicy. Zakładam, że pan Łukowski przyjął, iż wojna nastąpi z zaskoczenia – że Rosjanie nagle na nas najadą, a my będziemy bezradnie czekać, aż nas zajadą. Nie proszę pana. Będziemy widzieć symptomy nadchodzącego zagrożenia – wojska przeciwnika będą się przemieszczać, maskować, podejmować działania logistyczne i operacyjne. My również będziemy to wszystko obserwować, analizować i stopniowo uzyskiwać coraz pełniejszy obraz sytuacji – zaznaczył generał.

I dlatego uważam, że scenariusz zagrożenia przedstawiony przez gen. Łukowskiego nie ma uzasadnienia operacyjnego – nie powinno się w ten sposób o tym mówić – wskazał gen. Skrzypczak.

Gen. Pacek: Jeśli to prawda, to sytuacja jest poważna

Głos w sprawie zabrał również generał Bogusław Pacek. Zastrzegł, że nie zna aktualnego stanu zapasów wojennych Polski, ale jeśli rzeczywiście wystarczyłyby one tylko na kilkanaście dni – jest to alarmujący sygnał.

Zwrócił też uwagę na kluczową kwestię logistyki w czasie wojny. Trzeba mieć świadomość, że w czasie wojny wojsko w pierwszych dniach czy tygodniach korzysta z tego, co zabiera ze sobą na pole walki. Dopiero później oczekuje dostaw z magazynów – i gdyby tam również brakowało zapasów, sytuacja byłaby tragiczna. Bo dalsze uzupełnianie odbywa się już poprzez zakupy i produkcję wojenną, a to oznacza miesiące, a nie dni – podkreślił w rozmowie z "Faktem" gen. Pacek.

Źródło: Fakt.pl

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj