Dziennikarka Radia ZET i TVN24 nie kryje irytacji zamieszaniem, jakie rozpętało się po deklaracji Jana Rokity. Były już polityk PO wyznał, że jest pierwszą ofiarą zbrodni stanu wojennego, bo musi zapłacić 350 tysięcy złotych w związku z przegranym procesem z Konradem Kornatowskim. Monika Olejnik wylicza polityków, którzy poruszeni losem Jana Rokity deklarują gotowość pomocy, a nawet inicjatywę zbiórki publicznej. - Szlag człowieka trafia - podsumowuje dziennikarka. 

Przypomina, że w złożonym w 2007 roku oświadczeniu majątkowym Rokita wpisał kamienic czynszowych w Krakowie - łącznie chodzi o 540 metrów kwadratowych, których wartość były polityk ocenił wówczas na 156 tysięcy złotych. - Nie wiem, czy teraz posiada te kamienice, czy nie. Wiem, że jest z wykształcenia prawnikiem i powinien wiedzieć, że za swoje słowa się odpowiada - pisze dziennikarka. 

Wspominając zaś o słowach Rokity, że wyrokiem na niego ktoś przekręcił wajchę, nawiązuje do sądowego sporu Lecha Wałęsy i Krzysztofa Wyszkowskiego. W związku z orzeczeniem sądu ten drugi jest winien byłemu prezydentowi 250 tysięcy złotych. - Czy to też jest przekręcenie wajchy? - pyta Olejnik.