Czy Litwa boi się, że może być kolejnym krajem po Gruzji i Ukrainie, który znajdzie się na celowniku Rosji?

*Gabrelius Landsbergis: To nie tylko nasze obawy. W ostatnich tygodniach także niektórzy przedstawiciele NATO i eksperci wyrażają zaniepokojenie i mówią wprost, że następnym celem Putina mogą być właśnie kraje bałtyckie. 25 lat po odzyskaniu niepodległości znów boimy się, że nasza niepodległość jest zagrożona. Przez Rosję. Niedawna decyzja naszych władz dotycząca przywrócenia poborowej rekrutacji do wojska świadczy o tym jak poważnie traktujemy to zagrożenie. Musimy się zabezpieczać.

A jakiego konkretnie zagrożenia się Litwa boi? W jakim stopniu wariant ukraiński może zostać powtórzony?

Wojna, która się toczy na Ukrainie nie bez powodu określana jest jako hybrydowa. To połączenie akcji militarnych z udziałem żołnierzy, propagandy, manipulacji, presji ekonomicznej, a także wykorzystywania zależności energetycznej. Jaki wariant będzie u nas? Na pewno także hybrydowy. Już teraz trwa wojna propagandowa, ale inne elementy nie są wykluczone. 

CZYTAJ TEŻ: Wszystko, co musisz wiedzieć o wojnie hybrydowej>>>

A na czym konkretnie polega ta wojna propagandowa?

Podam drobny przykład, który obrazuje mechanizmy. Niedawno na jednym z kanałów telewizji publicznej był wyemitowany program, w którym widzom zadano pytanie o ich stosunek do Rosji. Co może bardzo dziwić, biorąc pod uwagę obecne nastroje wśród Litwinów, przeważająca większość oddanych głosów pozytywnie oceniała Rosję i rosyjskie działania. Natychmiast ta informacja przedostała się do rosyjskich mediów, z komentarzem, że Litwini w przeciwieństwie do rządu nie chcą konfrontacji z Rosją i że rozumieją to, co Rosja robi na Ukrainie. To manipulacja, która ma wywołać konkretny efekt: podział i zamieszanie.

Na Łotwie i w Estonii jest ryzyko wykorzystywania przez Rosję mniejszości rosyjskojęzycznej. Zetknęłam się z opinia, że na Litwie Rosja może chcieć manipulować społecznością polską. Dzisiaj odbywają się wybory samorządowe na Litwie…

To jest bardzo możliwe. Były już sytuacje, które na to by wskazywały. Przy okazji tych wyborów w niektórych okręgach Polacy stworzyli koalicję z Rosjanami. Jeden z liderów społeczności polskiej wziął z kolei udział wraz z Rosjanami w uroczystościach z okazji tzw. wyzwolenia Litwy przez Związek Radziecki. Dla Litwinów to początek okupacji, nie wyzwolenie i zostało to źle przyjęte. Także była pewna niefortunna wypowiedź jednego z liderów mniejszości polskiej, tłumacząca rosyjską okupację Krymu i negatywnie oceniająca Ukrainę. Ty by wskazywało na to, że Kreml będzie się chciał posłużyć Polakami na Litwie do swojej akcji propagandowej. I w dodatku doprowadzić do zwiększenia podziałów między Polakami a Litwinami.

CZYTAJ TAKŻE: Polacy w wyborach samorządowych na Litwie>>>

A jak Unia Europejska powinna na to wszystko reagować?

Na pewno nie rezygnować z polityki sankcji, bo to największa broń, jaką dysponujemy. I jak widać, jest skuteczna. Bardzo ważny jest też wymiar polityczny czyli jedność Unii. Musimy pokazać, że w kwestiach priorytetowych jesteśmy prawdziwą wspólnotą. W ostatnim tygodniu dobry sygnał wysłał Parlament Europejski, wszystkie duże grupy polityczne potępiły jednomyślnie Rosję za złamanie porozumienia z Mińska.

Jak w tym kontekście wygląda unia energetyczna?

To na pewno krok w dobrym kierunku, ale jeszcze droga daleka przed nami. Powinniśmy zbudować prawdziwe bezpieczeństwo energetyczne, czyli się uniezależnić od jednego dostawcy i zdywersyfikować źródła energii. Wspólne zakupy to także bardzo ważny i dobry pomysł, bo wtedy mamy lepszą pozycję negocjacyjną. Jako małe kraje, mali nabywcy jesteśmy słabi i przegrywamy. Litwa zresztą postanowiła sama zadbać o swoje bezpieczeństwo. Niedawno zainstalowaliśmy w porcie w Kłajpedzie pływający terminal LNG, który będzie w stanie dostarczać skroplony gaz z jakiegokolwiek miejsca na świecie i pokryje 75 proc. zapotrzebowania na gaz Litwy, Łotwy i Estonii. Do tej pory byliśmy całkowicie uzależnieni od gazu z Rosji. Ta inwestycja zapewni nam bezpieczeństwo i mocniejszą pozycję przetargową w rozmowach z Gazpromem. I to jest dobry przykład dla innych krajów europejskich i całej Unii.

ZOBACZ TEŻ: Polskie "zielone ludziki" na Litwie? To może być rosyjska prowokacja>>>

A wierzy Pan w parasol ochronny NATO?

Mam nadzieję, że w razie konieczności będzie wystarczający. Jeszcze 10 lat temu nie sądziliśmy, że znów rola NATO jako potencjalnego obrońcy przed zagrożeniem z zewnątrz będzie tak ważna. Ale NATO powinno zrobić więcej, wzmocnić liczebność oddziałów na wschodniej swojej granicy, czyli w krajach bałtyckich i w Polsce. Stany Zjednoczone, Wielka Brytania i nowe kraje członkowskie rozumieją taką konieczność, czas by inni też to dostrzegli. Same deklaracje wsparcia nie zastąpią prawdziwych decyzji.

*Gabrelius Landsbergis - litewski polityk, eurodeputowany do Parlamentu Europejskiego VIII kadencji, wnuk Vytautasa Landsbergisa