Dominika Ćosić: Jaki może być polityczny efekt zabójstwa Borysa Niemcowa?

Michaił Kasjanow*: To zależy od nas samych. Ważne, by zostało przeprowadzone prawdziwe śledztwo, które wskaże nie tylko zabójców, ale i zleceniodawców. Nie jestem w stanie ocenić, czy zatrzymani dwa dni temu ludzie są faktycznie mordercami. Nawet jeśli się to potwierdzi, to taka informacja niewiele nam wyjaśnia, bo jak powtarzam: trzeba się dowiedzieć, kto był zleceniodawcą.

Ja widzę w tym pewne podobieństwa do morderstwa Anny Politkowskiej, wtedy także oskarżeni o jej zabójstwo okazali się Czeczeńcami...

No właśnie, sporo jest zbieżności. Niepokoi mnie też ogólna atmosfera w Rosji, która mniej więcej od trzech lat jest z każdym miesiącem coraz bardziej widoczna. To nietolerancja i agresja. I coraz silniejsza propaganda.

Władze oczekują od ludzi, że będą mieli tylko jeden pogląd - popierający reżim. Ci, którzy mają inny punkt widzenia, nazywani są zdrajcami. Putin już w ubiegłym roku powtarzał, że Rosja jest okrążona przez wrogów (w tym NATO i Unię Europejską), a w kraju istnieje piąta kolumna.

ZOBACZ TAKŻE: Niemcow bał się, że Putin poleci go zabić. Powiedział o tym na początku lutego >>>

Czyli sądzi Pan, że zabójstwo Niemcowa było właśnie sygnałem, ostrzeżeniem dla wszystkich "zdrajców"? Kto mógł w takim razie zlecić to zabójstwo?

Nie sądzę, by zrobił to osobiście Putin, nie chcę w każdym razie wierzyć w taką wersję. Putin jednak stworzył klimat polityczny, morderczy system, który umożliwił taką sytuację, zatem choćby za to ponosi odpowiedzialność.

Nie wykluczam możliwości, że za tym morderstwem stała grupa wpływowych ludzi w Rosji, która chciała sprawić przyjemność Putinowi, dać mu prezent. Mówiła Pani o podobieństwie ze sprawą Politkowskiej. Do tamtego zabójstwa doszło w okolicach urodzin Putina. Niemcowa zabito w rocznicę ustanowienia święta Służb Specjalnych... 

Zetknęłam się z opinią, że za morderstwem Niemcowa stoją właśnie służby specjalne, które chciały w ten sposób wystraszyć Putina. Zdając sobie sprawę, że świat właśnie jego będzie obwiniał o zlecenie tego zabójstwa.

Brzmi to ciekawie, ale moim zdaniem raczej nie jest prawdopodobne. Bo ludzie, którzy zagraliby w taki sposób, musieliby mieć jakąś wizję, większy plan. Moim zdaniem nikt nie jest wystarczająco odważny, by poważyć się na taki krok.

To, że służby mogą być w to wmieszane, jest prawdopodobne, ale bardziej po to, by uszczęśliwić Putina, niż chcieć go zastraszyć. Ci ludzie, mówię zwłaszcza o starszych pracownikach służb, którzy pracowali jeszcze w KGB, po prostu są tak a nie inaczej psychicznie skonstruowani. Oni funkcjonują od lat w takim otoczeniu i uwarunkowaniach, że dla nich zabicie kogoś nie jest problemem. Jeszcze kilka lat temu miałem nadzieję, że rzeczywistość radziecka jest już historią, ale teraz widzę, że ona wciąż trwa. Albo raczej wróciła.

A o co chodzi Putinowi, co on chce osiągnąć?

Moim zdaniem jego głównym celem jest jak najdłuższe utrzymanie władzy i umocnienie jej. Dlatego będzie on wzmacniał tę część społeczeństwa, która chce żyć w nowym Związku Radzieckim, którego symbolem są właśnie ludzie z byłego KGB. To około połowy całego społeczeństwa Rosji.

W przyszłym roku mamy wybory parlamentarne. To ważne wydarzenie i test dla nas wszystkich. Ważne, by udało nam się doprowadzić do tego, by wybory nie stały się farsą, jaką były poprzednie głosowania. Wtedy to była imitacja wyborów, nie dopuszczono do udziału w nich poważniejszych opozycyjnych partii, były przypadki fałszerstw. Wierzę, że zmiana jest możliwa, bo osób, którym nie podobają się rządy Putina, jest też prawie 50 proc. Społeczeństwo jest podzielone dokładnie na pół.

Naprawdę aż tylu Rosjan sprzeciwia się polityce Putina? Z zagranicznej perspektywy nie odnosimy takiego wrażenia.

Niedawno przeprowadzano sondaż, w którym pytano ludzi o to, czy gdyby wybory odbywały się w najbliższą niedzielę, zagłosowaliby na Putina. 50 proc. udzieliło takiej odpowiedzi. A teraz odejmijmy z tych 50 proc. tych, którzy tak zadeklarowali ze strachu. Wyjdzie koło 40 proc. To i tak olbrzymie poparcie, ale niewystarczające do kolejnej reelekcji. Naprawdę, ludzi chcących żyć w normalnym kraju jest całkiem sporo, to nie jest margines społeczeństwa.

Jaki będzie wpływ wojny na Ukrainie na wybory? Czy prezydent Putin wykorzysta propagandę do wzmocnienia swojej pozycji w myśl koncepcji, że w obliczu wojny "musimy być zjednoczeni wokół silnej władzy"?

Wojna na Ukrainie jest popierana przez cześć społeczeństwa, głównie rosyjskich mieszkańców Krymu. Popierają oni niekoniecznie politykę Putina, ale samą koncepcję aneksji Krymu. Ale wojna to także kryzys finansowy. To pierwszy rok, w którym gospodarka rosyjska zaczyna tonąć, PKB spadło aż o 5,7 proc. Do ludzi dociera, że to pokłosie wojny i sankcji, które były jej następstwem. Zaczynają widzieć tę zależność. Wspierani przez UE możemy się wzmocnić i pomóc ludziom zrozumieć, że przyczyną problemów Rosji jest Putin, który nie przeprowadza koniecznych reform, lekceważy prawa człowieka i prowadzi kraj w ślepy zaułek.

Bałtowie, z którymi rozmawiam, boją się, że następnym po Ukrainie celem Rosji mogą być właśnie kraje nadbałtyckie.

Może się tak stać pod warunkiem, że Unia Europejska i świat zachodni nie będzie wystarczająco silny i zjednoczony. Jeśli zgodzą się na kompromis i oddadzą część terytorium Ukrainy i jej suwerenność Putinowi, płacąc w ten sposób rzekomą cenę za pokój, to do niczego dobrego to nie doprowadzi. To wzmocni jego pozycję i spowoduje rozlanie się konfliktu na Naddniestrze, Mołdawię i w dalszej kolejności kraje bałtyckie.

ZOBACZ TAKŻE: Oddanie państw bałtyckich ceną za pokój? ROZMOWA DZIENNIK.PL >>>

Czyli parafrazując Churchilla, Europa unikając wojny, straci honor, a wojnę i tak będzie miała?

Tak, można te słowa znów przypomnieć. Powinniśmy wszyscy pamiętać, że to nie tylko walka o Ukrainę, ale o Unię Europejską. O to, czy będzie bezpieczna.

*Michaił Kasjanow, były minister finansów (1999-2000) i premier Rosji (2000-2004). Od odejścia z urzędu zaangażowany w działalność opozycyjną wobec Władimira Putina. Jest liderem opozycyjnej partii PARNAS, z którą związany był zamordowany 27 lutego Borys Niemcow