Frasyniuk przyznał, że należy do tej części swojego pokolenia, która ma w sobie żyłkę awanturniczą, a słowo "rebelia" pachnie mu młodością.

- Czytając Sienkiewicza, powiedziałbym tak: Czego oczekuje Kaczyński od Frasyniuka? Że spali wieś, weźmie gardła mężczyznom, a białogłowę pohańbi. Chcesz Jarek? Ja jeszcze dam radę - mówił w TVN24.

Odniósł się również do wysuwanego przez niektórych spośród członków opozycji postulatu przeprowadzenia wcześniejszych wyborów. Dodał, że na dziś nie widzi kontrkandydata la Jarosława Kaczyńskiego. - I to jest słabość tej części społeczeństwa, której się nie "nie podoba PiS", tylko nie podoba się to, że politycy łamią konstytucję i naruszają nasze swobody i prawa obywatelskie - tłumaczył. Jak dodał, on nie ma nic przeciwko temu, żeby rządził PiS - przeciwnie. Przypomniał, że sam przez wiele lat publicznie krytykował to, co robiła Platforma Obywatelska. I to ona pomogła Prawu i Sprawiedliwości przejąć władzę.

Zdaniem Frasyniuka, obecną władzę do odejścia trzeba będzie zmusić. A zrobić to będą mogli nie politycy, a obywatele, którzy najpierw jednak muszą wykazać aktywność. Polityków zaś - jak mówił - trzeba zmusić by nie tylko przestrzegali praw i wartości, do których się odwołują, ale również by przedstawili program daleki od populizmu.