- Prezesem Sądu Najwyższego powinien zostać ktoś o cechach charakteru i poglądach na rolę sędziego, które reprezentuje Barbara Piwnik. Oczywiście to była minister sprawiedliwości w rządzie SLD, jednak nie można jej zarzucić, że stoi obecnie po którejkolwiek ze stron sporu politycznego w Polsce. W swoich medialnych wypowiedziach prezentuje wyważone, zgodne z aktualnym stanem prawnym opinie. To jest według mnie wzór niezależnego sędziego - przekonuje były premier.

Barbara Piwnik mogłaby więc uspokoić sytuację. Bo zawieszenie przez Sąd Najwyższy przepisów ustawy o SN to nie żaden bunt, tylko zwyczajne nadużycie. - Obowiązująca obecnie Konstytucja - której fanem nie jestem, ale przestrzegać jej należy - bardzo wyraźnie wprowadza zasadę trójpodziału władzy. Wyłącznym prawem do tworzenia norm prawnych dysponuje władza ustawodawcza. Do władzy sądowniczej należy ich wykładnia - mówi mec Olszewski. - Sędziowie SN tę zasadę złamali. Zastosowali normę, która nie tylko nie została nigdzie w polskim prawie zapisana, ale także nie da się jej wyinterpretować z żadnego obowiązującego przepisu. Dokonali aktu samowoli.

Dlatego, przekonuje Olszewski, ważne jest, kto zostanie nowym prezesem SN. Jego zadaniem będzie m.in. załagodzenie sytuacji i skierowanie działań na merytoryczne tory. Tak, jak miało to miejsce wcześniej, w przypadku Trybunału Konstytucyjnego, za którego sterami stanęła Julia Przyłębska. - Nie słyszę codziennie medialnych, politycznych wypowiedzi pani prezes - ocenia. - Oczywiście udziela wywiadów, bo nie ma powodów, by ignorować media, ale zachowuje w swoich wypowiedziach wstrzemięźliwość. W tym sensie to wyraźny postęp w porównaniu z Andrzejem Rzeplińskim, który nie tylko brylował w niechętnych władzy mediach, lecz także uczestniczył w imprezach politycznych.