Czym jest Schemat Ponziego i dlaczego nazywamy go potocznie piramidą finansową?

Kiedyś Charles Ponzi, obiecując wysokie zyski, zbierał lokaty od klientów. Fundusze miał przeznaczać na obrót rzekomo wartościowymi znaczkami pocztowymi. To jednak była tylko przykrywka dla nieuczciwego biznesu. W praktyce Ponzi wypłacał prowizje jednym uczestnikom, korzystając z wpłat nowo wprowadzanych do systemu klientów. To schemat najbardziej charakterystyczny dla piramid finansowych, podobnie jak nieuchronny upadek ich działalności. Gdy bowiem braknie nowych klientów, piramida przestaje mieć możliwość finansowania dotychczasowych inwestorów. I wtedy najczęściej wychodzi na jaw oszustwo.

Do tego czasu wszyscy są zadowoleni?

Tak, bo dlaczego mieliby nie być? To mit, że na piramidzie finansowej wszyscy tracą. Bez wątpienia zarabia twórca przekrętu. Ale zarabiają też ci, którzy szybko w daną piramidę zainwestują – bowiem od kolejnych inwestorów akurat będą pieniądze na wypłaty dla tych pierwszych. I zdążą wycofać kapitał z odsetkami przed bankructwem. Niestety były też piramidy, które od początku nie wypłacały środków. Przeciętny czas funkcjonowania piramidy to 2–3 lata. Można więc śmiało powiedzieć, że ci, którzy zainwestują w pierwszych miesiącach, rzeczywiście zarobią. Kosztem – rzecz jasna – tych, którzy wejdą w parabiznes dopiero pod koniec jego funkcjonowania. Nieubłagana matematyka. Aby zaspokoić zarówno twórcę, jak i kolejnych inwestorów, przyrost nowych inwestorów powinien być geometryczny. A na to szans nie ma. Gdybyśmy chcieli zobrazować ten system, to wygląda on jak stożek. Na samym szczycie piramidy stoi jej twórca, pod nim osoby przez niego wciągnięte do systemu. Zaś pod tymi osobami nowi klienci rekrutowani przez poprzednich itd.

Dlaczego w ogóle ludzie nadal dają się nabrać?

Ponieważ twórcy oszukańczych systemów są bardzo pomysłowi. Nieobeznanym z podstawami ekonomii osobom niekiedy trudno odróżnić innowacyjny biznes od oszukańczej działalności. Nowe pomysły to np. propozycja lokowania pieniędzy przez klientów w produkty o wysokiej wartości, np. złoto czy dzieła sztuki, ale i papiery wartościowe. Astronomicznymi „gwarantowanymi” zyskami na określonych rynkach mamią swoich inwestorów. Czytałem zeznania kobiety, która włożyła do piramidy ok. 50 tys. zł – wszystkie swoje oszczędności. Dlaczego? Bo sąsiadka jej kuzyna włożyła pieniądze do tego parabiznesu i przekonywała, że to bardzo dobra firma, a człowiek za nią stojący jest bardzo miły i uczciwy. Klient powinien zawsze sprawdzić, czy firma, której powierza środki, działa legalnie. Niestety w przypadku piramid ludzie nie myślą głową, tylko kierują się emocjami. Moim zdaniem potrzebne są nam szeroko zakrojone kampanie edukacyjne, bo piramidy finansowe nadal się na świecie pojawiają. I wchodzą w nie tylko naiwni. Znam przypadek profesora z politechniki, który żalił się w telewizji, iż stracił prawie cały swój majątek w dwóch piramidach finansowych. I oburzał się, że rząd z tym nic nie robi.