Fotoreporter nie ma łatwego życia. W czasie, gdy Donald Tusk z rodziną je śniadanie, paparazzi w zaspie czeka na okazję do "ustrzelenia" szefa rządu.

Jak donosi "Fakt", nic nie mąciło spokoju premiera w czasie wczorajszego porannego posiłku. Potem przed wynajętym przez rodzinę Tuska domkiem we włoskich Dolomitach pojawił się jego syn Michał i przyszły zięć Staszek. Szybko odśnieżyli samochody.

Pierwsi na stok ruszyli syn premiera Michał ze swoją żoną Anną. Donald Tusk z żoną Małgorzatą, córką Kasią i przyszłym zięciem Staszkiem wyjechali po kwadransie.

Jednak nawet na trasach zjazdowych szef rządu powinien trzymać fason, jeśli chce dobrze wypaść na zdjęciach. Bo tam też nie mogło zabraknąć fotoreportera. Dzięki temu dowiadujemy się, że Tusk wybierał trudniejsze zjazdy i - co zauważa "Fakt" - nie założył kasku.

>>> Zobacz więcej zdjęć!