Małgorzata Tusk: Bardzo dawno temu i już wtedy nie było to dla mnie zaskoczeniem. Wiedziałam, że taką decyzję podejmie, bo kiedy rozważał oba scenariusze, to po stronie prezydentury
przeważały argumenty związane z osobistą karierą i komfortem, a po drugiej stronie były wyzwania, walka, możliwość zrobienia ważnych rzeczy dla Polski. Znam go i nie zaskoczyło mnie, że
wybrał to drugie.
Proszę nie żartować, przecież decyzja, którą podjął, wymaga właśnie odwagi. Zrezygnował z prawdopodobnie łatwego zwycięstwa na rzecz trudnej drogi i ciężkiej pracy, bez gwarancji na
osobistą karierę.
Maż podejmuje takie decyzje sam. Rodzina jest od tego żeby go w takich decyzjach wspierać, a nie w nie ingerować. I takie wsparcie od nas dostaje na co dzień. W tym przypadku też. Co tu dużo
kryć, jestem ze swojego męża bardzo dumna.
Proszę nie trywializować. To była wielka i bardzo poważna decyzja, a ja i tak spędzam teraz większość czasu razem z mężem w Warszawie.
Michał i Kasia są bardzo dumne z ojca i ta decyzja jeszcze ich w tym utwierdza. A ja się cieszę, że mają w domu dobry przykład. Myślę, że dzięki temu im samym będzie łatwiej rozumieć,
co w życiu jest naprawdę ważne, i że będą swoje własne decyzje podejmować w podobny sposób.
Nie umiem sobie wyobrazić.
Życzę sukcesu każdemu kandydatowi Platformy Obywatelskiej.
Nie myślę o tym. Teraz najbardziej bym chciała, żeby zrealizował to wszystko, co zamierza jako premier.
Beata Kempa. Komisja jej służy" target="_blank">>>>Zobacz także: Beata Kempa - Komisja jej służy