Premier w tym tygodniu zamierza ogłosić nazwisko nowego premiera. Wiele wskazuje, że będzie to Ewa Kopacz. Stuprocentowej pewności jednak nie ma, bo liczy się jeszcze to, co zrobi Bronisław Komorowski. A z Pałacu Prezydenckiego coraz wyraźniej słychać, że wszelkie spekulacje na temat nazwiska przyszłego premiera są przedwczesne. Po dymisji Donalda Tuska ruch będzie bowiem należał do głowy państwa.

Konstytucja mówi, że w takim przypadku po dymisji rządu prezydent ma dwa tygodnie na desygnowanie kandydata na premiera – zaznacza Joanna Trzaska-Wieczorek, szefowa biura prasowego prezydenta. Takie stanowisko oznacza, że premier może mieć kłopoty z płynnym przeforsowaniem własnego kandydata. Komorowski najpewniej zaakceptuje wspólnego kandydata koalicji. Po pierwsze, nie chce dowiadywać się o jego nazwisku z mediów. Po drugie zaś, premier Tusk być może będzie musiał pójść na jakieś ustępstwa wobec prezydenta.

Komorowski ma za sobą konstytucję, a Tusk – większość rządową potrzebną, by nowy premier dostał wotum zaufania. – Można próbować pominąć prezydenta przez konstruktywne wotum nieufności – spekuluje jeden z członków rządu. Ale to ruch obosieczny, bo oznacza otwarty konflikt z Bronisławem Komorowskim w przededniu wyborów prezydenckich. Dlatego wątpliwe, by premier zdecydował się na takie posunięcie. Na razie czeka nas – może już dzisiaj – spotkanie PO z koalicjantem z PSL i uzgadnianie kandydata w tym gronie, a następnie konsultacje z prezydentem.

Mam nadzieję, że prezydent nie doprosi na konsultacje SLD lub innych partii spoza koalicji – niepokoi się polityk PSL. Ale spotkanie z Komorowskim na pewno nie nastąpi w tym tygodniu, bo – jak wynika z naszych informacji – nie będzie już ku temu okazji. Dziś rząd ma się zająć budżetem. A prezydent w drugiej połowie tygodnia wylatuje na szczyt NATO. Zwłoka działa na korzyść prezydenta, bo ewentualna opozycja wobec działań premiera może zebrać siły.

Na razie na pewno poznamy jakiś scenariusz zmian. Najważniejsza decyzja dotyczy tego, do kiedy będzie rządził premier Donald Tusk. PO szykuje się do wyborów samorządowych. – Gdyby Platformę poprowadził do nich Tusk, to nawet, jeśli wynik nie będzie dobry, nie obciąży to konta jego następcy – zauważa polityk PSL. Ale PO szykuje się do innego rozwiązania. Kampanii, w której wziąłby udział zarówno Tusk jako były premier i lider PO, jak i jego następca w fotelu szefa Rady Ministrów. Trzecim wyborczym atutem może być nowy polski komisarz.

Jak wynika z naszych informacji, trwają właśnie rozmowy między premierem Tuskiem a wybranym na szefa Komisji Europejskiej Jeanem-Claude’em Junckerem na temat tego, jaki fotel dostanie Polska i kto będzie naszym komisarzem. Oficjalnie kandydatem wciąż jest szef MSZ Radosław Sikorski. Ale czy tak zostanie, czy też zastąpi go ktoś inny – np. wicepremier Elżbieta Bieńkowska lub były minister finansów Jacek Rostowski – okaże się prawdopodobnie jeszcze w tym tygodniu. Ponieważ Polska otrzymała jedną z najwyższych unijnych funkcji, niewielkie są szanse na którąś z ważnych tek, w które mierzyliśmy – energii, konkurencji czy jednolitego rynku.

CZYTAJ WIĘCEJ: Tak Lis dociskał Donalda Tuska o nazwisko jego następcy >>>

ZOBACZ TAKŻE: Operacja "sukcesja w Platformie". Po Tusku Kopacz czy Siemoniak? >>>