Ewa Kopacz tłumaczyła dziennikarzom, nie nie da się wciągnąć w grę szkodzącą wizerunkowi Polski. Według niej, Andrzej Duda kontynuuje tradycję Lecha Kaczyńskiego, który walczył z rządem Donalda Tuska. Polacy z tamtego okresu pamiętają tylko jedno - spór o krzesła - mówiła na krótkim briefingu.

W sytuacji, gdy na arenie międzynarodowej decydują się sprawy ważne dla Polski, z kraju nie może płynąć sygnał o walce między prezydentem a rządem. Dlatego zaleciłam minister Piotrowskiej, by poszła na spotkanie z prezydentem - dodała. Szefowa rządu przyznała, że chciała, by prezydent otrzymał kompleksowe informacje o negocjacjach, dlatego powinien spotkać się nie tylko z Teresą Piotrowską, ale także z premier i szefem MSZ. Jej zdaniem, Andrzej Duda odrzucił jednak tę ofertę.

We wtorek minister Teresa Piotrowska brała udział w posiedzeniu szefów MSW krajów Unii Europejskiej, w czasie którego ustalono, ilu uchodźców przyjmą poszczególne kraje Wspólnoty. W związku z tym została zaproszona przez prezydenta na spotkanie. Odmówiła jednak, zaś przedstawiciele rządu, m.in. wiceszef MSZ Rafał Trzaskowski tłumaczyli, że najbardziej kompetentną osobą do udzielenia takiej informacji jest premier Ewa Kopacz.

Prezydent Andrzej Duda mówił wcześniej, że chciałby dowiedzieć się od minister Piotrowskiej więcej o okolicznościach podjęcia wtorkowej decyzji. Zgodnie z postanowieniem podjętym przez unijnych ministrów spraw wewnętrznych, Polska ma przyjąć ponad 5 tysięcy uchodźców z innych krajów Unii. Wcześniej Warszawa deklarowała przyjęcie 2 tysięcy, co w sumie oznacza, że przyjmiemy ok. 7 tys. przybyszów z Bliskiego Wschodu.